1. Mafia: Rzady bezprawa. Czesc 4 (ostatnia)


    Data: 15.07.2023, Kategorie: Inne, Autor: Jerzy Jaśkowski

    Plan zainicjowany przez Ronalda powoli nabierał kształtów. Po pozbyciu się szefa rodziny Bullitów, większość pracujących dla niego gangsterów zdecydowała się dołączyć do Diamonda. Od poufnych informatorów na mieście mężczyzna dowiedział się o współpracy zawartej przez Daniela Cabanero z przybyłym do Nowego Jorku agentem federalnym. Pozbycie się wścibskiego członka FBI było niezbędne do powołania Syndykatu. Podobnie sprawa miała się z wyeliminowaniem rodziny Cabanero.Diamond znajdował się w tej chwili w biurze swojego szefa, który siedział za drewnianym biurkiem.- Doszły nas słuchy, że Sam Bullit nie żyje - powiedział Daniel, przeglądając leżące przed nim papiery.- Tak. Załatwili go jego właśni ludzie. Większość zapewne wkrótce do nas dołączy. To pewne - odparł Ronald przecinając rozmówcę swoim wzrokiem.- Skończył tak, jak od początku powinien.- Wkrótce do niego dołączysz i ty, głupcze... - wymamrotał cicho Diamond, po czym opuścił pomieszczenie.Thommy Monaghan był wściekły, kiedy dowiedział się o śmierci Sama Bullita. Cały jego plan spalił na panewce. Postanowił zerwać dalszą współpracę z rodziną Cabanero. Na nic w końcu nie mogli już mu się przydać. Agent wynajmował jeden z pokoi w hotelu ''Rome'', znajdującym się blisko centrum Nowego Jorku. Ściemniało się już. Nagle do pokoju Thommy'ego ktoś zapukał.- Proszę wejść - odrzekł spokojnie mężczyzna, siedzący w fotelu.Do środka wszedł tajemniczy człowiek w czarnym garniturze, z białym kapeluszem na głowie. Był to Julio ...
    ... Augustino.- Czego pan ode mnie chce? - zapytał agent FBI.Na te słowa Augustino wyciągnął swój pistolet i skierował w stronę Monaghana.- Czy jest pan agentem federalnym, który przybył do miasta kilka tygodni temu? - zapytał Julio ze spokojem w głosie.- Tak. Liczyłem się z tym, że prędzej, czy później kogoś po mnie wyślą.- Zgadza się. Pozdrowienia od Syndykatu - na te słowa gangster zaczął oddawać strzały prosto do stojącego przed nim mężczyzny.Po chwili martwy agent upadł na ziemię. Mafioso spojrzał na leżącego w kałuży krwi trupa, po czym jak gdyby nigdy nic się nie stało opuścił pokój hotelowy.Bracia Daniel i Dave Cabanero jedli właśnie razem obiad w jednej z włoskich restauracji należących do rodziny. Rozmawiali oczywiście o swoich przestępczych interesach.- Powinniśmy się cieszyć, Dave. Bullitowie, którzy byli dla nas największymi wrogami, już zostali pokonani - mówił szef mafijnego rodu.- Nie ufam twojemu doradcy. Ten cały Diamond od samego początku wydaje mi się podejrzany - odparł brat.- On nie stwarza dla nas żadnego zagrożenia. W dowolnym momencie mogę kazać go zlikwidować - odpowiedział Daniel - Ale póki co Ronald jest nam wierny - dokończył.Nagle dwaj mężczyźni usłyszeli jakieś dziwnie brzmiące hałasy, dochodzące z poza lokalu.- To chyba strzały - powiedział gwałtownie Dave, wstając od stolika.Do restauracji wkroczyli dwaj mężczyźni w biało-czarnych garniturach, w rękach trzymający naładowane pepesze. Po chwili dołączył do nich i trzeci człowiek. Bracia Cabanero rozpoznali w ...
«1234...7»