-
Bellis
Data: 22.07.2023, Autor: RozowyPuch
... na tym, jak mi się przypatruje. Nie odwrócił wzroku, więc mogłam dostrzec w jego spojrzeniu litość pomieszaną z odrzuceniem. Wtedy zrozumiałam, że zatrudnia mnie tylko ze względu na babcię, która mnie mu rekomendowała. Zrozumiałam też, że w oczach wielu już do końca życia będę niedosłyszącą niemową, dzieciakiem plebsu. To była bolesna lekcja, ale potrzebna. Nie byłam już zszokowana i zażenowana miną pani zapisującej mnie na kurs fryzjerski ani zachowaniem niektórych nauczycieli. Jedno, czego starałam się zawsze trzymać to to, żeby chodzić wyprostowaną wśród tych spojrzeń. Nasza dzielnica była na tyle mała, że każdy mnie kojarzył, więc plecy czasem niemiłosiernie bolały, ale postanowiłam się nie uginać. Jedyną moją koleżanką była Aśka, dziewczyna w moim wieku z kamienicy obok. Nie można powiedzieć, że się przyjaźniłyśmy, ale czasem w trakcie mojej przerwy w kwiaciarni przychodziła na tyły zapalić papierosa. Wiedziała o stanie mojej babci i kilka razy proponowała mi spotkanie sponsorowane z jednym ze swoich „wujków”. Śmiałam się wtedy pokazując na swoje usta i uszy, a ona z przekonaniem mówiła, że dla nich liczyło się to, że mam cipkę i jestem młoda. Czasem czytałam z ruchów warg, więc wiedziałam, że w jej rodzinie też się nie przelewało. Mówiła mi to wszystko, bo myślała, że nie słyszę, więc nie wyprowadzałam jej z błędu. Jej brat Paweł bardzo mi się podobał i lubiłam , kiedy o nim opowiadała. Sądzę, że gdybym przyznała się, że rozumiem, co do mnie mówi, nie ...
... przychodziłaby już. Wszystko zmieniło się pewnego czerwcowego popołudnia. Byłam wykończona, bo babcia obudziła się w środku nocy i nie kojarzyła, gdzie jest. Po ciemku wpadła na regał. Następne pół nocy spędziłyśmy na ostrym dyżurze. Po stokroć powtarzała, że przeprasza, kiedy gładziłam jej dłoń swoją i kiedy zakładali jej gips na prawą nogę. Zrozumiałam, że nie mam już czasu, a kurs fryzjerski zaczynałam dopiero za dwa miesiące. W pracy wszystkie czynności wykonywałam automatycznie. Cały czas myślałam o babci i o tym, że nie wiem jak poradzimy sobie przez najbliższy miesiąc. Było bardzo ciepło, więc już teraz wyobrażałam sobie jak będzie się męczyła w gipsie. Dodatkowo dochodził problem wykupienia kolejnych leków – zastrzyków, leków przeciwbólowych, suplementów. Aśka od razu zauważyła moje podkrążone oczy i bladość. Kiedy skończyła palić wsunęła mi w dłoń kartkę z numerem telefonu jakiegoś Tadka. Dopisała jeszcze, że jest bardzo ok i nie będzie mu przeszkadzał mój aparat i milczenie. Powinnam była wyrzucić tę kartkę, ale tego nie zrobiłam. Schowałam ją do kieszeni fartucha i postanowiłam dać sobie trochę czasu na zastanowienie. Do domu wróciłam parę minut po 20. Babcia drzemała przed telewizorem. Nagle, patrząc na nią, ogarnął mnie przeraźliwy lęk. Zrobiło mi się zimo na myśl, że mogłabym ją stracić, a robi się przecież coraz bardziej krucha, dziecinnieje. Jeśli czegoś nie rozumie płacze, reaguje agresją albo się obraża, ale mam tylko ją. Zgubię się, gdyby umarła. Dreszcze nie ...