1. Bellis


    Data: 22.07.2023, Autor: RozowyPuch

    ... zrobiłam się blada jak ściana.
    
    -Ne zło - bisz tego! – krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam, a pod powiekami poczułam łzy. Pchnęłam go z całej siły, ale ani drgnął. Wyczułam tylko pod dłońmi, że napiął się cały.
    
    - Tak ci brakuje pieniędzy czy kutasa? – był wściekły, czułam jak szybko oddycha – Dobrze, załatwimy to inaczej.
    
    Zanim się obejrzałam pociągnął mnie mocno za rękę w głąb zaplecza.
    
    - Taka jesteś odważna. Myślisz, że sobie poradzisz z napalonym facetem, który jest pewnie dwa razy silniejszy od ciebie? Można cię przewrócić jednym pchnięciem. I jeszcze wierzysz, że ci zapłaci? – prychnął.
    
    Cały czas miałam wzrok wbity w ziemię i po raz pierwszy od bardzo dawna kuliłam się na czyjeś słowa. Potem zrobił coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Rozpiął rozporek.
    
    - Ssij.
    
    Pokręciłam przecząco głową i zaczęłam cofać się na ścianę za mną.
    
    - No dalej, przecież chcesz to robić zawodowo. Znasz mnie, jestem wypłacalny. Możemy sobie pomóc.
    
    Za sobą czułam chłód ściany. Musiałam spojrzeć mu w oczy. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby tak płonęły. A najgorsze było to, że on nie chciał dać mi już tylko nauczki, on naprawdę chciał, żeby uklękła i wzięła go do ust. Wzdrygnął się, bo do niego też dotarło, że ta sprawa wymknęła mu się spod kontroli.
    
    - Nagle ci przeszła ochota? Łatwa kasa nie jest już taka łatwa? – ironizował.
    
    Od odpowiedzi wybawił mnie dzwonek sygnalizujący wejście klienta. Mikołaj zapiął spodnie, wziął głęboki oddech i oddalił się ...
    ... bezszelestnie zostawiając mnie drżącą i totalnie ośmieszoną. Kiedy trochę się uspokoiłam i otarłam łzy z policzków, założyłam kaptur na głowę i bez słowa wyszłam z kwiaciarni, wymijając starszą kobietę i pochylonego nad ladą Mikołaja.
    
    Po powrocie do domu stwierdziłam, że spanie w ubraniu staje się moją rutyną, ale nie miałam siły na nic poza rzuceniem się na łóżko.
    
    Przez kilka kolejnych dni nie pojawiałam się w pracy. Babcia była trochę zdziwiona, że przesiaduję popołudniami w domu, ale wykręciłam się tym, że mam teraz dużo sprawdzianów. Nie dociekała, wiedziała, że koniec roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami. Myślałam, że nie wrócę już do kwiaciarni, ale zaczynało brakować nam pieniędzy. Po tygodniu poszłam do pracy. Za ladą stał Miki, ale nawet na mnie nie spojrzał. Kiedy chciałam założyć fartuch, jego słowa totalnie mnie zmroziły.
    
    - Nie mam dla ciebie pracy tutaj.
    
    Spojrzałam na niego uważnie. To, co powiedział później na zawsze zmieniło relacje między nami.
    
    - Przyjedziesz dzisiaj wieczorem do mnie do domu. Babci powiesz, że nocujesz u koleżanki, bo czegoś tam nie rozumiesz. Wymyślisz coś. Opowiadała mi ostatnio jak pilnie się uczysz od kilku dni. Dzisiaj pouczysz się u mnie.
    
    Pomyślałam, że to nie może być prawda, że znowu chce utrzeć mi nosa.
    
    - Ne bęęędę tego łobić, z nikm.
    
    - Zmieniłaś zdanie? Za późno. Albo przychodzisz wieczorem, albo nie mamy ze sobą, o czym rozmawiać.
    
    - Dlaa - czego?
    
    - O 20, a teraz wybacz, ale mam sporo pracy.
    
    Miałam ...
«1...3456»