-
Gall Anonim
Data: 23.07.2023, Autor: MrHyde
... Sobieradzie, nagroda w niebiesiech na cię czeka, a i doczesnosna zapłata cię nie ominie. Sprawiłeś się przednio. Zasiądź teraz za ławą. Będziesz pisać. A ciebie jak zwą? - zwrócił się magister do dziewoi w zakonnym habicie. - Malina, czcigodny Panie. - Mmmm, przepyszne masz imię. Przystąpmy już do rytuału. - Co mnie czynić trzeba? - Wpierw unieś ręce wysoko do nieba. Domine, labia mea aperies. Et os meum annuntiabit laudem tuam. [Panie, otwórz moje wargi, a usta me będą głosić Twoją chwałę] Teraz śpiewaj ze mną, a ja podczas tego świętego psalmu przebadam twą duszę poprzez suknię twoję: Venite exultemus... [Przyjdźcie, radujmy się przed Panem i radosnym śpiewem chwalmy opokę naszego zbawienia...] - Duszę masz niemal czystą, lecz łaskotanie zdradza, że jakieś myśli nieczyste jeszcze w niej drzemią. Nie martw się jednak, wypędzimy Szatana. Zacznijmy psalm od nowa. To powiedziawszy, Gall wrócił do rytualnych czynności, które stopniowo zaczynały sprawiać mu na wskroś ziemską przyjemność. - Czy to naprawdę konieczne, Miłościwy Panie? Nikt mnie jeszcze tak nie dotykał, stąd zapewne to łaskotanie. - Zaprawdę niezbędne są te czynności. Stój cierpliwie i staraj się śpiewać, a ja w tem czasie dokładnie muszę poznać kształt i miękkość twego dziewiczego ciała. Dopiero gdy przestaniesz się grzesznie zgibać i wiercić, ta część rytuału będzie zakończona. Odśpiewali Invitatorium jeszcze kilka razy, zaczynając psalm od nowa za każdym razem, kiedy mimowolny wybuch ...
... śmiechu z dziewczęcego gardła przerywał śpiewanie. - Bardzo dobrześ się sprawiła, słodka Malino. Teraz jesteś czysta i gotowa do dalszych rytuałów. Legnij teraz na tej oto pryczy. Niech no ci się przyjrzę. Oczy masz błękitne, takie jak trzeba dla boskiego dzieła. Chustę możesz zdjąć teraz. Okaż swe śnieżnobiałe włosy. Zaprawdę masz cudną nieziemsko urodę... Czy mój wierny skryba wtajemniczył cię w nasze dzieła? - Tak, Panie. Wiem żeś jest Gall, mąż wielce mądry. - Jam jest jen pył na wietrze. Lecz Wszechmogący w miłości swej zezwolił bym skosztował trochę z jego bezgranicznej mądrości. Zaprowadził mnie daleko w zagraniczne kraje. W końcu mej długiej drogi do Prawdy, pobywałem na dalekiej wyspie, na której lud dziki żyje w grube z wełny owiec zrobione kiece. Najwyższą władzę u nich mają tak zwani druidowie. Oni to chronią tajemnicę widzenia przyszłości, którą Pan chroni póki co chroni jeszcze przed chrześcijańskim narodem. Tam, w tym strasznym kraju poznałem tajemne rytuały druidów i ujrzałem przyszłość ich wyspy. Po powrocie w nasze strony, po latach prób i głębokich modlitw do Pana naszego Zmartwychwstałego, pozwolone mi było ujrzeć też przyszłość naszego Księcia Pana. Teraz piszę dla niego Kronikę - księgę o przeszłości, ale też Testament - księgę tego, co dopiero nastąpi. Do tej pracy tajemnej jesteś mi dziś nieodzownie potrzebna. - Obiecałam posłuszeństwo, czcigodny Panie. I wiesz, żem jest czysta. Na chwałę Niebios i księcia Kazimierza zrobię wszystko o co ...