-
"Czlowiek", akt 3: "Potrzask" (3/3)
Data: 31.07.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz
Już szesnastego sierpnia wróciłem do życia. Co prawda nadal wszystko bolało, ale ukochana ochoczo rozcierała moje ciało podarowaną przez mamę maścią i zapewniała dostatecznie dużo czasu na regenerację, bym wracał do sił. Astrid kładła się tak, by sprawiać mi jak najmniej bólu, obserwując smutnym spojrzeniem. Kiedy jednak tego dnia o poranku w drzwiach naszej sypialni pojawił się mój asystent, obie panie głośno rugały go, że powinienem leżeć, a Astrid pogroziła mu, że zaraz go rozbierze i ukarze tak jak ją uczyła pani Dei, co wzbudziło uśmiech szczęśliwego politowania na buzi rudej.- Moje panie. - zaczął Lead, z pewnością w głowie - Złożyłem obietnicę panu Konradowi, że wszystko przygotuje i przyjdę po niego. Jedyną osobą, która może mi kazać wyjść, jest więc on. - uśmiechnął się, po czym spojrzał na Astrid bijącą go pięściami po klacie i przytulił twarz do jej twarzy, co wybiło ją z rytmu i popatrzała na niego zdziwiona - Jedyną karą, jaką możesz mi wymierzyć to próbować uciekać, gdy zdejmę Ci majtki by dać kilka klapsów.- Mój chłopak. - powiedziałem, podnosząc się z bólem w łóżku - Kochanie, powiedz mamie, że wrócę dopiero na kolacje, ale nie ma gotować dużo. Zjemy pewnie w terenie.- Jeśli myślisz, że na mnie też zadziała taka groźba, to wezmę mój ukochany numer trzynaście i wepchnę go do końca prosto w twój śliczny tyłeczek... - powiedziała ruda - No ale dobrze. - po czym zwróciła się do Leada - Pilnuj go jakby był największym skarbem świata.- Nie ma w żadnym świecie ...
... większego, proszę pani. - powiedział Lead - Równocześnie ciężko upilnować króla piekła, gdy wraca do swojego domu.Tym razem nie biegłem, a szedłem spokojnym marszem w towarzystwie milczącego towarzysza, który wydawał się zadowolony. Dystans pokonywany zazwyczaj w pół godziny, zajął nam trzykrotność tego czasu, ale nie czuliśmy zmęczenia.- Pani Mia pozwoliła dołożyć sobie swoją małą cegiełkę... - powiedział, kiedy minęliśmy zieloną strefę - Powiedziała "jeśli oni tak potraktowali moją przyjaciółkę, to zasługują na wszystko co najgorsze"...- Oh, miłe z jej strony. - powiedziałem, kiedy kierowaliśmy się do drugiej części zielonej strefy - Cóż, miejmy nadzieje, że nie będą robili problemów.- O to też zadbała! - powiedział dumnie wyciągając duży, srebrny paralizator - Są specjalnie podkręcone, jeden strzał i właściwie można umrzeć.- No to miejmy nadzieje, że nie będziesz musiał z niego korzystać. - uśmiechnąłem się - Może nasz drogi Wolfgan rzeczywiście przypomina ojca tak mocno, jak lubi się tym obnosić.- Wątpię, proszę pana. - odpowiedział, kręcąc głową z śmiechem - Założę się, że zobaczymy autobus, by go stąd wywiózł i...- Chciałeś powiedzieć ciężarówkę. - odparłem, również się śmiejąc - Zawsze możesz się wycofać, jeśli to dla Ciebie za ostre... A pamiętaj, że potem jeszcze musimy iść do Leny na drugą część.- Powiedzmy, że tyle razy byłem przerażony pana spokojem, że za nic nie odpuszczę zobaczyć pana na równi wkurwionego co szczęśliwego. - klepnąłem go w plecy z zadowoleniemMiał ...