-
"Czlowiek", akt 3: "Potrzask" (3/3)
Data: 31.07.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz
... rację. W najbliższym obrzeżu kopuły stała ciężarówka, do której ludzie szybko pakowali różne rzeczy. Sam Wolfgan siedział, pocąc się i drżąc na swoim skuterku, a kiedy zobaczył nas zaczął nawet popłakiwać.- Wolfgan! - krzyknąłem z daleka - Chyba nie jesteś tak głupi, by uciec?- Nie, nie... - powiedział, gdy się zbliżaliśmy - Pomyślałem o lekkim przemeblowaniu i dlatego usuwam stare meble, a później mam zamiar jechać z nimi po nowe i...- Oj, już nie będziesz ich potrzebował. - powiedziałem, stając przed wózeczkiem - Zabierzemy Cię w bardzo miłe miejsce, gdzie już nie będziesz potrzebował żadnych mebli. Co więcej, nawet sedesu nie będziesz potrzebował ani sztućców. Będziesz tylko grzecznie siedział i czasem spał. Idealnie, prawda?- Mówiłem, to był pomysł Leny, ona stwierdziła, że tak Cię ukarze, a ja go tylko poparłem... - gadał przez łzy - Nie musisz robić nic głupiego, mogę Ci zapłacić i...- Wolfgan, a ty znowu o tym. Do twojej siostry pójdziemy potem, na razie chcemy się spotkać z tobą. - powiedziałem, posyłając mu uśmiech - Przecież ustaliśmy prostą stawkę. Ty dasz mi mięso do bicia, które będzie tobą a ja ich rozgromię i potem Cię sobie wezmę. A teraz co? Gdzie twoja dusza hazardzisty, człowieka interesu, którą tak się przed mną pławiłeś?- Ja nie wiedziałem, że... - zaczął- Boli mnie brzuch i głowa, a jeszcze czeka mnie spotkanie z twoją siostrą. Chciałem jej pokazać jak przyrządza się najwspanialsze danie świata. - wyciągnąłem rękę do Leada, a ten wsadził srebrną pałkę ...
... do środka mojej dłoni, jakby wiedział co ma robić - Potem jeszcze czeka mnie w końcu konfrontacja z jedynym, poza Wiktorem facetem w tej rodzinie. Co prawda, trzeba mu pomóc wyjąć jaja, ale skoro Lead sobie z tym poradził, to czemu nie on? - otworzył usta, by coś dodać - Dobranoc, Wolfgan. - wepchnąłem pałkę z iskrą prosto w jego mokre krocze i trzymałem przez kolejne dwie minutySympatyczni panowie, widząc jak ich szef zmienia się w bezwładną galaretkę a ja nie mam czasu na gierki, zgodzili się wpakować go na wózek i przewieźć go nam w wyznaczone miejsce. Jechaliśmy ponad trzydzieści minut w głąb lasu, który rozdzielał strefy, aż wreszcie pojawiła się przed nami szczupła azjatka koło czterdziestki w towarzystwie innej orientalnej kobiety i mężczyzny. Wszyscy w kitlach, chociaż widać było, że im gorąco w nich. Przedstawiła się jako lekarz z czerwonej strefy, choć jej nazwisko od razu wypadło mi z głowy, a jej towarzysze to pielęgniarze.- Jak możemy pomóc? - zapytała- Oh, nic wielkiego. - odparłem, wzruszając ramionami - Trzeba mu założyć cewnik i centralne wkłucie w szyję, by mógł dostawać kroplówki. - kobieta kiwała głową - Po za tym trzeba mu doszyć do odbytnicy tą piękną rurę podpiętą do pompy. - wskazałem wystający z dołu silikonowy wąż- To nie kłopot. - powiedziała, jakbym zapytał, czy po prostu mu obetnie paznokcie - Spodziewaliśmy się kastracji czy czegoś takiego...- Nie bądźmy aż takimi potworami. - cmoknąłem - Może poderżnięcie strun głosowych, aby nikt go nie słyszał? ...