1. "Czlowiek", akt 4 "Chlopcy" (4/4)


    Data: 13.08.2023, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz

    ... pomoc. Nie zmienia to faktu, że to jedynie pusta karta, ale Dei chce mieć przy sobie jakiegoś faceta jak wyjadę. Nie żebyś miał się z nią pieprzyć, o tym mowy nie ma. Raczej będziesz partnerem naszej suczki i robił dla niej to, co często robiłeś dla mnie. Anita weźmie Cię na przyuczenie osobiście. Liczę, że nie zmienisz się przez nią w nudną pizdę, tylko pozostaniesz Impem z różkami i kopytkami, który będzie godny tego gabinetu. - położyłem rękę na kartce - Mówiąc staroszkolnie, Astrid zostanie dzisiaj prawdziwą kobieta, a ty prawdziwym mężczyzną. Mogę mieć nadzieje, że Negan też dorośnie. - podniosłem się i wyciągnąłem do niego rękę - Przygotujemy wam wszystko, reszta jednak będzie w waszych rękach.- Dziękuje, Szefie... - powiedział, marząc się i pociągając nosem, ściskając moją dłoń - Sprawię, że będzie szczęśliwa do końca życia, tak jak Szef obiecał to pani Dei.- Tego akurat nie obiecałem, ale niech Ci będzie. - odparłem - Oczekujemy Cię po południu.Kiedy wyszedł, znów przeszedłem po swoim pokoju. Dei przyłożyła się do jego wystroju, a budowlańcy odtworzyli wszelkie szczegóły, które pragnęła uwypuklać, by stworzyć poczucie przekroczenia miejsca odmiennego niż wszystko na tym świecie. Sprytnie poukrywane za przesuwanymi panelami w ścianach miejsca, mogące zepsuć iluzje. Czarne, chropowate ściany z nierównych kamieni połączone białą niczym śnieg zaprawą. Pojedyncze źródła światła, których żarówki przywodziły na myśl płomienie. Wykonane na specjalne zamówienie z granitu ...
    ... meble, którym wygodę zapewniały wyłącznie skórzane poduszki. Wielkie, a co najważniejsze bardzo ciężkie, biurko z łacińskimi inskrypcjami, które przywodziło na myśl nagrobek. Ten, kto tu wchodził, wkraczał do otchłani, a ona mu odpowiadała. I tylko jedno, co dawało jakieś poczucie bezpieczeństwa i spokoju.Wielkie okno umieszczone za plecami, które ukazywało niewielki, otoczony murem ogród, pośrodku którego pośrodku było małe drzewo. Nieprzenikniony mur i fakt, że okno było niemożliwe do otwarcia, czynił tamto miejsce niedostępnym w normalny sposób. Stąd wysoka, pokryta chwastami trawa, dzikie kwiaty i mogące rosnąć samotnie drzewo. Uśmiechnąłem się do niego i zamknąłem drzwi. Już tutaj nie wrócę.Stanąłem przed żółtą strefą, akurat jak wychodziła Anita. Uśmiechnęła się do mnie, po czym wskazała swój samochód. Kiwnąłem głową. Myśl, że mogłem wcześniej dobiec do willi bolała. Usiadłem w środku spokojnie.- Nadal Cię nie lubię. - powiedziała, jadąc okrężną drogą - Jesteś idiotą, który rzuca rzeczami w ścianę, sprawdzając co się przyklei.- Przynajmniej przestałaś być nudną, marudną cipą. - odparłem, rozkładając się w skórzanym fotelu - Sypiasz z kimś teraz?- Cóż, twoja lepsza połowa zaproponowała, by zamiast szukać kogoś na siłę, spróbować założyć konto na portalu randkowym... - powiedziała, nieśmiało - Doradziła, by nie pisać wprost "jestem dziedziczką wielkiej fortuny, która pomaga ludziom w kazirodczych związkach" tylko "samotna psycholog, która lubi orientalną kuchnie i filmy ...
«1234...9»