-
Dziewczyny szefa
Data: 16.08.2023, Kategorie: erotyka, szef, Autor: Sandra_Brion
... najstarszego syna posłać na studia porządne, na uniwersytet w stolicy. Nie od dziś miejscowi wiedzieli, że rodzina każdej obracanej damulki dostawała krocie za układ. Nikt nie krzyczał, że im dziecko bałamucą, tylko się cieszyli, że mieli za co do pierwszego osiem gęb wyżywić. — Jest zielone. — Ocknął się z nagła, ruszając w końcu ponownie. — Panienka się nie smuci — dodał, wrzucając wyższy bieg. — Panienka miesiąc pobędzie u szefuńcia, każda jak królewna, wszyscy zadowoleni. No, może panna nieco się zmęczy najwyżej. — Zaśmiał się pod nosem z własnego żartu, żeby przekląć, gdy poczuł mocne szturchnięcie w plecy. Dziewczyna z całej siły kopnęła w fotel kierowcy, z oburzeniem uderzając jedną dłonią o zagłówek. — Nie smuci?! Nie smuci! — parsknęła, brzmiąc z lekka histerycznie. — Do ślubu iść mam w ten piątek, a mnie wołają do Starego Edka na posługę. Niech się w dupę stary dziad pocałuje, już mu nagadam… — A co mu panienka konkretnie nagada? — spytał z rozbawieniem. — Że z niego bałwan i bęcwał! — odparła hardo, dla lepszego efektu klaskając dłońmi o uda. Cichy plask rozległ się we wnętrzu samochodu, zagłuszony nieco przez grające radio. Dziewczyna skrzywiła się przy okazji, malując zaraz obolałe miejsce. Cezary nie omieszkał zerknąć raz czy drugi na jej nogi, odsłonięte przez krótką, zieloną spódniczkę. Dostrzegł kilka wyraźnych, wielokolorowych siniaków, których ślad piął się coraz wyżej i wyżej. Mężczyzna nie zdziwiłby się, gdyby i sam tyłek miała ...
... potwornie obity. W sumie dopiero teraz zwrócił uwagę, że wierciła się na siedzeniu, to w jedną, to w drugą stronę, nie mogąc wytrzymać w jednej pozycji. — A to oko, to też od ślubnego może? — pociągnął dalej rozmowę, mieli jeszcze dobre dziesięć minut do przejechania, a nie lubił tak w ciszy jechać. Nie odpowiedziała, zaczerwieniła się tylko ze wstydu, spuściła ponownie spojrzenie i zamknęła się w tej swojej skorupie na resztę drogi. Cezary wrócił do nucenia przaśnych melodyjek, domyślając się, że więcej z dziewczyny nic już nie wyciągnie. Dojechali w końcu na miejsce, zaparkował pod wskazanym adresem, widząc przez szybę czekającego już przy drzwiach szefa. Zgodnie ze zwyczajem podszedł do samochodu i otworzył dziewczynie drzwi, jednak tym razem wskazał Cezaremu, żeby też wysiadł z auta. Kierowca zdziwił się, ale bez zbędnych ceregieli wygramolił się z ukochanego Golfa. — Coś nie tak, szefie? — spytał szybko, wyczuwając w powietrzu nadchodzącą awanturę. Mała, pyskata siedziała cicho jak zaczarowana, stojąc obok postawnego mężczyzny w ciszy, mimo swoich wcześniejszych obietnic o gadaniu. — Nie mógłbyś dzisiaj zostać? — Pytanie zbiło nieco Cezarego z tropu, ale chyba jeszcze bardziej pannę. — A po co on nam? — mruknęła głupio, zanim otoczyły ją silne ramiona Starego Edka. Mężczyźnie było już bliżej do pięćdziesiątki niż czterdziestki, ale nadal miał siłę młodego, robotnego chłopa. Wielkimi dłońmi mógłby bez problemu zmiażdżyć w pół młódkę. — Hanka, nie marudź, ...