-
Przepraszam, Panie
Data: 26.08.2023, Kategorie: wyczekiwanie, tęsknota, kara, dziękuję, Autor: Krystyna
Siedzę na kanapie. Właściwie prawie leżę. Podkładam sobie pod plecy poduszkę i opieram się o nią. Przez chwilę jest mi wygodnie. Jednak tylko przez chwilę. Wyciągam nogi, nakrywam się kocem. Chyba od tego siedzenia zrobiło mi się zimno. Podkurczam nogi. Tylko chwilę jest mi dobrze w tej pozycji. Znowu je prostuję. Włączam telewizor. Leci jakiś film, ale chyba zaraz się kończy. Nie ma sensu wczuwać się w jego treść, bo i tak nie wiem, co było na początku. Zaczyna mnie drażnić bezmyślne wpatrywanie się w ekran. Wstaję. Po raz kolejny podchodzę do okna. Który to już raz dzisiejszego wieczoru? W sumie, po co podchodzę? I tak za wiele przez nie, nie zobaczę. Za oknem jest ciemna noc. Nie widać księżyca. Niebo zaciągnięte jest chmurami, bo nie widać nie tylko księżyca, ale gwiazd również. Okno to dziwne miejsce. Daje złudzenie, że zobaczę tam inny, może lepszy świat. A tak naprawdę zawsze widać tam to samo. Widok na ciemny las i majestatycznie rosnące w nim drzewa. Takie ponure w tę dzisiejszą, pochmurną noc. Czekam na ciebie, na Twój powrót, który znowu się opóźnia. Jestem zdenerwowana i coraz bardziej rozdrażniona. Wreszcie słyszę, jak w zamku przekręcasz klucz. Jak otwierasz drzwi. Jak wchodzisz do środka. Jak wchodzisz do pokoju, w którym czekam na ciebie. Podchodzisz do mnie, lekko się uśmiechając. I kiedy jesteś tuż przy mnie, zamiast miłych słów powitania, z moich ust wydobywa się niemal krzyk. - Mam dosyć tego! Słyszysz? Mam już dość!!! Nie tłumaczę, o co mi ...
... chodzi, co mam na myśli mówiąc, że mam już dość. Z twojej twarzy znika uśmiech. O nic nie pytasz, tylko bardzo uważnie mi się przyglądasz. Podnoszę rękę. Chcę cię nią dotknąć. Poczuć, że jesteś. Realny. Pogłaskać. Ale zamiast tego uderzam cię. Potem uderzam cię drugą ręką. Pięści same się zaciskają. Teraz uderzam cię pięściami. Coraz szybciej i coraz mocniej, powtarzając: - Dosyć! Dosyć!!! Spokojnie przyjmujesz moje razy. W żaden sposób nie próbujesz mnie powstrzymać, ani nie robisz uników. Jakbyś uważał, że na nie zasługujesz. I nagle, jakby uchodzi ze mnie złość, rozdrażnienie. Czuję się zmęczona swoim wybuchem. Bezsilnie opieram głowę o twój tors i zaczynam płakać. Z oczu płyną mi wielkie, ciężkie łzy bezsilności. Obejmujesz mnie i mocno przytulasz do siebie. Gładzisz mnie po plecach, włosach. Powoli się uspokajam, łzy przestają lecieć. Jesteś blisko mnie, znowu cię czuję. Czuję twój opiekuńczy, czuły dotyk, twoje ciepło, twój zapach. Znów jesteś przy mnie; znów czuję się bezpieczna. - Nie zostawiaj mnie więcej samej na tak długo. Nie każ mi czekać na Ciebie w takiej niepewności. Ta niepewność mnie wykańcza - szepczę do Ciebie. Wtulam się w Ciebie mocno. Chcę chłonąć całą sobą Twoje ciepło, Twój zapach, Twój dotyk. Tylko kiedy jesteś blisko, czuję bezpieczeństwo, którym mnie otaczasz. Obejmujesz mnie mocno, czule tuląc do siebie. Szepczesz do ucha słowa, których tak potrzebuję, których tak bardzo mi brakuje, kiedy Ciebie nie ma. Dotykam ustami Twojego torsu. Całuję ...