-
Woda (XIX)
Data: 28.08.2023, Autor: C10H12N2O
... głupim uśmiechem, który ostatnio stał się jego znakiem rozpoznawczym. Stojący obok niego Robert wyglądał na bardziej rozczochranego niż kiedykolwiek, wpatrując się w Patryka z czystą złośliwością. Obaj osiemnastoletni chłopcy mieli słabe smugi czegoś niebieskawego lub zielonkawego pokrywającego ich ubrania i skórę. A ich skóra lśniła wilgocią. Patryk widział plamy potu pod pachami Roberta. Robert stał z jedną ręką na swoim wielkim brzuchu, a drugą wplątaną w piękne rude włosy Dominiki, ponieważ Dominika klęczała przed nim. Spodnie Roberta były spuszczone do kostek, a jego długi kutas żartobliwie uderzał w piegowaty policzek Dominiki raz za razem. Oczy Dominiki były szkliste, a wyraz twarzy pełen głodu. Jej piersi wciąż były odsłonięte i lekko drżały za każdym razem, gdy Robert uderzał ją w twarz swoim kutasem. Wyglądała na niewiarygodnie wrażliwą i bezradną. – Zostaw ją! – wrzasnął Patryk. – Yyy ... nie. – Robert roześmiał się. Spojrzał na Dawida, a jego przyjaciel dołączył do niego z niezręcznym, pozbawionym wesołości chichotem. – Co powiesz na to, że zmienię rozmiar jej tyłka tu i teraz? Robert pozwolił, by jego śmiech ucichł i uniósł brwi. – Och, ona tego chce, Patryku. Błagała mnie, żebym dał jej go tam przy wyłącznikach. Ale powiedziałem jej, że będzie musiała poczekać. Więc będziesz grzeczny? Uderzył ją swoim kutasem trochę mocniej, a potem opuścił swoje biodra, podłożył ciemną główkę swojego penisa pod jej podbródek i uniósł jej twarz do góry, ...
... aby Patryk mógł się jej dobrze przyjrzeć. Umysł Patryka pędził. Olbrzymi, metalowy pająk nie poruszył się. Prawdopodobnie był ciekawy nowego rozwoju wydarzeń. To znaczyło, że miał czas, żeby coś wymyślić. – Czego chcesz, Robercie? Patryk upuścił bezużyteczny teraz kabel i stał odwrócony do Roberta tak, żeby mieć oko na jezioro. – Czy to właśnie uczyniło mnie królem? Robert wskazał na gigantycznego pająka swoim długim kutasem. – Jaaa uczyyyniłaaam cięęę leeepszyyym – odparła Axcix. – Świetnie. – Robert skinął głową, wciąż trzymając włosy Dominiki. – Przepraszam, Patryku. Ciało Dominiki nie chciało jej słuchać. – Nie chciałam… – Zamknij się. Robert uciął jej słowo kolejnym uderzeniem w twarz. – Pani Meteor? To ten facet sprawia pani problemy. – Skinął na Patryka. – Jesteśmy po twojej stronie. Możesz go sobie wziąć i zrobić z nim, co zechcesz. Po prostu pozwól nam wziąć tę damę i odejść. Brzmi świetnie? Z prądem wody Axcix przesunęła swoje metalowe ciało w pobliże doku. Sięgnęła w dół robotycznym ramieniem i delikatnie podniosła Patryka szponem. Taki dzielny, zrobiłaby z niego coś specjalnego. – Moożeeeciee oooodeeejść. – Powiedziała do pozostałych przedstawicieli dominującego gatunku. – Nnnnieeeee! – Dominika poruszyła się, by pomóc Patrykowi, gdy został uniesiony na pięć metrów w górę, ale Robert przytrzymał ją w miejscu. Zapach potu Roberta rozmył się na świeżym powietrzu. Czuła, jak jej umysł wraca do normy, ale nie dość szybko. ...