1. Dzika sytuacja cz.7 Ostatnia – Bardzo szczęśliwe zakończenie.


    Data: 28.08.2023, Autor: andairalone

    ... – wrzasną Damian i rzucił się ponownie na blondyna. Jego koledzy szybko go odepchnęli, a on z furią w oczach skierował się w moją stronę. Kiedy złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę drzwi, nawet się nie opierałam. Za bardzo się go w tej chwili bałam.
    
    Gdy znaleźliśmy się już na zewnątrz, stanęliśmy przy jego samochodzie.
    
    - Ciebie to trzeba do chuja chyba na smyczy trzymać – zaczął mówić i badać wzrokiem moje dłonie – Czemu on cię tak trzymał? Czemu się mu kurwa mać nie wyrwałaś?
    
    - Bo nie mogłam, boże nie mam tyle siły przecież – odpowiedziałam, czując się niespodziewanie nagle żałośnie i przygnębiająco.
    
    - Ja pierdole ty masz niesłychanie dużo siły.
    
    - A skąd ty możesz wiedzieć?! – podniosłam głos i zaraz go zniżyłam – A spierdalaj.
    
    Odeszłam, ale stanął mi na drodze, z dziwną miną i czymś jeszcze dziwniejszym w oczach. A jego głos przybrał najdziwniejszą barwę, jaką kiedykolwiek zdarzyło mi się od niego usłyszeć.
    
    - Ostatnia noc, ostatni seks.
    
    Patrzyłam na niego zbyt otępiała, by cokolwiek teraz czuć. Jego zachowanie było niesłychane, ale byłam już trochę pijana i byłam już trochę zakochana. I to było trochę złe.
    
    - Okej – powiedziałam tylko, wyczekując jego łapczywych ruchów tu, na środku parkingu. On jednak przeszedł dookoła Audi, otworzył mi drzwi i gestem zaprosił do środka. To było dziwne, ale i przyjemne. Zasiadając, zwróciłam uwagę, że wcale nie zamierza mnie pieprzyć w samochodzie, jaki kiedyś, ale że odpala silnik. Przejechaliśmy kilka ...
    ... ulic w milczeniu, ale w końcu nie wytrzymałam i spytałam.
    
    - Dokąd jedziemy? – zabrzmiałam trochę, jakbym była przestraszona. Choć muszę przyznać, byłam nieco wystraszona.
    
    Przekręcił głowę i spojrzał dociekliwie w moja stronę. W jego oczach odbijały się światła przydrożnych lamp i migotały w uroczy sposób. Uśmiechnął się, chyba nawet całkiem niewinnie.
    
    - Do mnie.
    
    ***
    
    U niego było super. Gdy tylko zatrzymaliśmy się przy całkiem sprej posesji na obrzeżach miasta, wiedziałam, że tu mieszka. Było czuć od tego miejsca Damiana. Wysiedliśmy i skierowaliśmy się w stronę drzwi. Ukradkiem dostrzegłam etykietkę z imieniem właściciela domu. "ROBERT”
    
    - Właściwie – zaczęłam niepewnie – właściwie... Jak masz naprawdę na imię?
    
    Spojrzał na mnie, mrużąc oczy.
    
    - Co?
    
    - Twój brat, to Damian a…
    
    - Ja pierdole, ja jestem Damian.
    
    - A Twój brat…
    
    - Z kim tu do cholery jesteś co?
    
    - Z Damianem – wyszeptałam szybko.
    
    - I tego się, kurwa, trzymaj – Otworzył drzwi do jakiegoś ciemnego pokoju – A Robert to mój stary.
    
    Zamknął za nami drzwi, a ja oparłam się o łózko z ciemnego drewna. Pokój był zwyczajny, pomalowany chyba na odcień jakiegoś ciemnego brązu z przeszkloną ścianą. Ta ściana dawała super efekt, zwłaszcza że była podświetlona halogenami z bladym światłem. Mój towarzysz podszedł do mnie i ściągną pasek, położył go obok mnie i zabrał się za spodnie.
    
    - Masz może jakieś specjalne życzenia? – spytał bezpośrednio.
    
    - Nie – nie wiem, czemu mówiłam półgłosem – ...
«1234...»