1. Australian Air (VI)


    Data: 25.09.2023, Kategorie: ślub, zabawa, konflikt, Autor: Mandie

    Skacząc na jednej nodze po salonie ubierałam na stopę drugą szpilkę. Rozglądając się dookoła zastanawiałam się czy aby na pewno wszystko jest tak, jak być powinno. Kiedy spojrzałam na zegarek złapałam się za głowę.
    
    - Eric, bo się spóźnimy!
    
    - Wytłumacz mi to jeszcze raz - odparł wchodząc do pokoju.
    
    Przez chwilę odjęło mi mowę. Ubóstwiałam go w garniturze. Krawat pasował kolorem do granatu na mojej sukni, delikatna, błękitna koszula i stalowy garnitur. Po wizycie u fryzjera włosy wyglądały w końcu tak jak powinny, zarost został, ale to dodawało mu tylko uroku.
    
    - Mia?
    
    - Ah już. Jedziemy do Chloe taksówką. Do Bram Leigh jedziemy ich samochodem, bo oni jadą Lincolnem. Po ślubie oni zabierają swój samochód bo jadą w podróż poślubną, pewnie na lotnisko, a my wracamy taksówką.
    
    - Okej.
    
    Podeszłam do niego i złapałam za krawat. Patrząc w jego zielone oczy tak bardzo chciałam zapomnieć o tym, co powiedział, kiedy byliśmy w Szwecji, jednak na próżno. Pokręciłam tylko głową i odsunęłam się od jego ciała.
    
    Kiedy dotarliśmy do domu Coopera i Chloe, moja przyjaciółka chodziła cała w nerwach. Miała piękną fryzurę. Jej długie blond włosy zostały pofalowane i delikatnie upięte z jednej strony tak, że spływały kaskadą na ramię. Drugą stronę głowy miała gładko zaczesaną. Delikatny makijaż podkreślał jej naturalne piękno.
    
    - Chyba nie chcesz jechać w szlafroku, co? - zaśmiałam się, stając w drzwiach do pokoju.
    
    - Nawet mnie nie denerwuj! Jak się obudziłam miałam takiego ...
    ... kaca, że szkoda słów. Wypiłam już hektolitry kawy, a nadal jestem zmęczona, jak nie wiem co!
    
    - No to chyba znaczy, że panieński się udał, nie?
    
    Uniknęłam spotkania z poduszką i poszłam poszukać Coopera. Wyglądał olśniewająco i nad wyraz spokojnie. Uśmiechnął się tylko do mnie delikatnie i wrócił do rozmowy z Erickiem. Wróciłam jednak do przyjaciółki, która ubierała właśnie swoją suknię ślubną. Pomogłam jej z gorsetem i przyjrzałam dokładnie. Kreacja była skromna, ale piękna. Gorset idealnie podkreślał jej biust. Znajdowały się na nim malutkie kryształki tworząc wzór biegnący prawie do dołu sukni. W pasie kawałek materiału, który wyglądał jak pasek, jednak był naszyty. Z przodu łączył się drogą z diamentów. Od pasa w dół materiał rozpływał się na boki im niżej, tym szerzej. Do tego założyła delikatną, srebrną kolię i bransoletkę od kompletu. Sama do samochodu zapakowałam bukiety dla druhen i walizki pary młodej. Kiedy Cooper zszedł do nas na dół oniemiał z wrażenia. Akurat w tym momencie usłyszeliśmy klakson.
    
    - Chyba wasz pojazd czeka.
    
    Chloe tylko pokiwała głową. Pocałowałam ją w policzek. Razem z Erickiem w drzwiach patrzyliśmy jak młodzi wsiadają do samochodu i odjeżdżają. Dałam mu kluczyki do auta i poszliśmy w ich ślady, wybierając jednak krótszą drogę aby dotrzeć tam przed nimi.
    
    - Kierowca mówił, że będą jechać State Route 26.
    
    - Dobra, to my pojedziemy M3 i powinniśmy być chwilę przed nimi.
    
    Z Erickiem chwile wcześniej to było 15 minut. Jest strasznym ...
«1234...9»