1. Mój porucznik (I)


    Data: 26.09.2023, Kategorie: porucznik, bez seksu, zakochanie, impreza, zaręczyny, Autor: KALIOPE

    ... już dawno, a mianowicie, że Steph nie jest już koleżanką a prawdziwą kobietą. – Zobaczyłem jak obydwie wymieniły się serdecznymi spojrzeniami i uśmiechami. – Ja stawiałam, że tym szczęściarzem będzie Regan... - zdziwiony szybko spojrzałem na moją mamę. - ... ale Regan studiował i służył naszej ojczyźnie.
    
    Wojsko. Dało mi wiele, ale zabrało ukochaną. Znów się skrzywiłem. Ile bym dał, aby cofnąć czas. Skrycie poprosiłem ją wtedy o rękę zdając sobie sprawę, że to ostatnia chwila. Zgodziła się i byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, ale ona nie potrafiła czekać aż 8 lat. Nikt nie wiedział o zaręczynach i mój brat ją odbił. Niesprawiedliwe jednak czasu nie da się cofnąć. Spojrzałem ze smutkiem na moją mamę. Była wysoka jak wszystkie kobiety w naszej rodzinie, kruczoczarne, krótkie włosy opadały jej na delikatne ramiona. Zielony kolor sukienki doskonale podkreślał barwę oczu, które świeciły wewnętrznym blaskiem.
    
    Nasz wzrok się spotkał i zobaczyłem dumę w tych zielonych i już nieco starych oczach. Lekko się do niej uśmiechnąłem. – Jednak nie straciliśmy wiary, że i Regan już niedługo znajdzie odpowiednią dla siebie kobietę. – Oj nie prędko, mamo. - Mój mąż jednak zawsze twierdził, że będzie to Nick. Niedawno wszyscy się dowiedzieliśmy, że Nick od wielu lat kocha i jest zainteresowany wyłącznie Melanie. I choć jesteśmy rodzicami i kochamy Blake'a, to zawsze robił wszystko po swojemu i przeciw całemu światu, toteż nigdy nie spodziewaliśmy się, że to on zdobędzie tą kruchą ...
    ... istotę. I jak teraz o tym myślę to i nawet w tej sprawie wszystkim nam pstryknął w nos i wykręcił taki numer. – O tak, niezły numer. - Jednocześnie wcale się nie gniewamy tylko niezwykle się cieszymy. – Ponownie uniosła kieliszek do góry. – Za Stephanie i Blake'a. – Pijąc zimnego szampana miałem ochotę zwymiotować, jednak dalej grałem swoją rolę.
    
    Godziny mijały i impreza dobiegała końcowi. Już tylko ostatni goście zbierali się i wychodzili. Na parkiecie zastała Steph z Blakem, moi rodzice a ja po raz ostatni tego dnia tańczyłem z Klarą naszą kuzynką. Była ona fenomenem w naszej rodzinie, gdyż różniła się od wszystkich. Miała nieprzeciętny styl. W jej stroju wiecznie coś niedobrego się działo. Albo coś się urwało, albo oderwało, albo poplamiło. Dzisiaj została oblana szampanem. Krótkie i niezwykle rude włosy okalały, piegowatą buzię. Pełne i wielkie usta dominowały w niewielkiej twarzyczce. Była moją małą siostrzyczką i bardzo ją kochałem.
    
    - Regan jesteś kiepskim aktorem. – Nagle wypaliła, gdy po raz setny spojrzałem na Steph.
    
    - Nie rozumiem. – Zmieszałem się lekko.
    
    - Myślę, że jednak wiesz o czym mówię. – Odpowiedziała hardo. – Ona nie jest dla ciebie. Przegrałeś wyścig i nie ważny jest powód. Choć może wyjdziesz z tego zwycięską ręką.
    
    - O czym ty bredzisz? – Warknąłem zdenerwowany.
    
    - To nie ważne. Są pewne sygnały, ale nie chcę o tym z tobą teraz mówić.
    
    - Klaro, to że jesteś psychologiem nie oznacza...
    
    - Zamknij się kretynie. – Odpowiedziała szybko. – ...