1. Mój porucznik (I)


    Data: 26.09.2023, Kategorie: porucznik, bez seksu, zakochanie, impreza, zaręczyny, Autor: KALIOPE

    ... Matko czemu urodziłam się w rodzinie osłów i ciężkomyślących? – Zwróciła swoje zielone oczy ku niebu.
    
    - Dzięki. – Odbąknąłem nieprzyjemnie. – Nie pomagasz.
    
    - Nie jestem od tego by pomagać. Łaał, niby jesteś tym porucznikiem i w ogóle, ale zupełnie nie znasz się na kobietach...
    
    - O czym ty do cholery mówisz?
    
    - Ja tego ci nie powiem. Dojdź do tego sam, Panie Wszystkowiedzący. A teraz powiedz mi czy w twojej jednostce jest jakiś wolny przystojniak.
    
    - Klaro, czy ja wyglądam jakbym szukał jakichś przystojniaków i to w jakiejś jednostce?
    
    - No proszę, Regan. Uwielbiam skóry, motory, ciemne okulary, mundury...
    
    - Za dużo Top Gun.
    
    - No daj spokój. To jak... są jacyś przystojniacy? – Zapytała patrząc na mnie wielkimi i zielonymi oczami tak błagającymi, że stopiły by każdy lód.
    
    - Żołnierz to nie materiał na męża.
    
    - A kto mówi o małżeństwie. Ja po prostu potrzebuję silnego i przystojnego kochanka! – Aż tupnęła nogą.
    
    - Kto by pomyślał, że przy dźwiękach Garego Moora ukażesz nam swoją rozpustną stronę. Ale ja nie mam ochoty słuchać co byś chciała z nim zrobić. Jednak nie pozwalam ci się wiązać z kimś pod moją władzą.
    
    - Regan, potrafisz zniechęcić do siebie nawet szczeniaka, jak tak mówisz! – Burknęła.
    
    Spojrzałem na Steph.
    
    - Racja.
    
    Gary ucichł, po czym wspólnie udaliśmy się do baru.
    
    - A ty przystojniaku nie masz ochoty na małe co nieco? – Klara zaszczebiotała do barmana.
    
    - Klaro! – Lekko nią szarpnąłem. – Radzę ci, zachowuj ...
    ... się.
    
    - W rodzinie to ty jesteś rozważny a ja niepoważna, OKEY? – Odpowiedziała znacząco patrząc mi w oczy. – Kochasz choć udajesz przed wszystkimi. – Dźgnęła mnie palcem w pierś. – Wydaje ci się, że nie możesz nikomu jej odbić a tym bardziej bracie, więc nie dawaj mi złotych rad tego jak mam się zachowywać.
    
    - Okrutne.
    
    - Prawdziwe. Idź i zrzędź gdzie indziej.
    
    - Kla...
    
    - No idź! Kocham cię, ale czasem mam ochotę cię udusić.
    
    - To zrób to, oszczędzisz sobie zrzędy a mnie okrutnego losu.
    
    Spojrzała na mnie przejęta. Uniosła rękę i dotknęła mojego policzka.
    
    - Ona nie jest warta ani grama twojej miłości. – Zmarszczyłem brwi. – Przekonasz się w swoim czasie. Och Reganie tak bardzo jest mi przykro, że ci się to przytrafi...
    
    Cofnąłem się o krok, później o drugi. Obróciłem się i czym prędzej wyszedłem. Wybiegając z domu zerwałem węzeł muchy i wyciągnąłem z kieszeni telefon by sprawdzić czy nie mam jakiegoś numeru taksówkarza. Jednak nie miałem ani jednego. Nie mogłem prowadzić. Poszedłem do kierowcy taty, starego dobrego Bena.
    
    - Ben, byłbyś tak łaskawy i odwiózł mnie do domu?
    
    Wysoki i chudy mężczyzna, który pracował u ojca od niepamiętnych czasów, uniósł się i spojrzał na mnie przepraszająco.
    
    - Paniczu Reganie, chętnie, lecz pański ojciec oczekuje niezwykłego gościa z Indii a ja mam czekać w pogotowiu, aby zabrać go z lotniska.
    
    - Mogę jechać obok ciebie. Ty byś go zgarnął, odwiózł mnie do domu i wrócił. Jeśli jest on z Indii to nie powinien się ...