1. Mój porucznik (I)


    Data: 26.09.2023, Kategorie: porucznik, bez seksu, zakochanie, impreza, zaręczyny, Autor: KALIOPE

    ... zorientować.
    
    Zobaczyłem sceptyczna minę mężczyzny i natychmiast dodałem – Proszę, Ben.
    
    Kiwnął głową i po kilku minutach jechaliśmy na lotnisko.
    
    - Jak się udała impreza? – Zagadnął, Ben.
    
    - W porządku. – Odparłem cicho patrząc przed siebie.
    
    - Dolali wody do alkoholu?
    
    - Co? ... Nie. – Odparłem zdziwiony.
    
    - Jedzenie było zepsute?
    
    - Ben, skąd takie myśli?
    
    - Ciche „w porządku” daje człowiekowi do myślenia. To była impreza na cześć narzeczonych. Powinno być coś w stylu entuzjastycznego „Ben, było wspaniale!”
    
    Uśmiechnąłem się krzywo. Stary kierowca był dość bystry i sprytny.
    
    - To przez pannę Stephanie?
    
    - Co? ... Ben skąd...
    
    - Panna Klara. Nie mamy przed sobą sekretów.
    
    Zacisnąłem ręce w pięści. Ta mała jędza doprowadzała mnie czasem na skraj szaleństwa. Musi mi za to zapłacić. Posunęła się za daleko. Aby ze służbą rozmawiać o moim życiu uczuciowym.
    
    - Paniczu Reganie, znamy się od trzydziestu trzech lat. Pracowałem tutaj jeszcze zanim się panicz urodził. Wychowywał się pan na tym samym podwórku, na którym codziennie myłem samochód pana Richarda. To ja woziłem panicza po różnych melinach póki nie zrozumiał pan na czym stoi ten świat. To ja odwoziłem panicza na lotnisko, gdy jechał panicz na pierwsze wakacje czy kiedy leciał na studia...
    
    - Matko, Ben. Jesteś mi bliższy niż moja mama.
    
    - W każdym bądź razie bardzo dobrze panicza znam, dlatego nawet bez słowa panny Klary wiedziałem co jest grane.
    
    Spojrzałem ...
    ... prędko na pogodną twarz Bena. Wszystko co mówił było prawdą, żywą prawdą. Po chwili koła samochodu wytoczyły się na plac lotniska i zatrzymały się przy niewielkim odrzutowcu.
    
    - I jesteśmy. – Powiedział Ben dziwnie wpatrzony w drzwi samolotu. – Wie panicz kim jest ten gość?
    
    - Nie. Skąd miałbym to wiedzieć? Nie znam nikogo z Indii.
    
    - Nie prawda. Zna pan tą osobę.
    
    - Tak? – Zapytałem zaintrygowany. Zacząłem zastanawiać się nad tym czy znam jakiegoś mężczyznę, który wyleciał do Indii.
    
    - Tak, teraz jest to niezwykle zamożna osoba. Ten gość prowadzi interesy z pańskim ojcem a on darzy go niezwykłym zaufaniem i kocha jak członka rodziny. Zajmuje się handlem pomiędzy Anglią a Indiami a jak panicz sam dobrze wie, pański ojciec bierze udział tego typu przedsięwzięciach. Pozostał mu tylko dziadek, którego kocha ponad życie i pomimo tego, że silnie stara się go namówić na emeryturę to on cały czas odmawia.
    
    - Skąd wiesz tyle o zupełnie obcym ci mężczyźnie, Ben? – Zapytałem, gdy nagle drzwi pokładowe zaczęły się otwierać.
    
    I w końcu przeszył mnie silny impuls a myśli gdzieś daleko uleciały. Zobaczyłem tego gościa i byłem silnie wstrząśnięty trzema rzeczami. Tym, że była to kobieta, była najpiękniejszą istotą jaką kiedykolwiek widziałem i następującymi słowami Bena.
    
    - Bo to ja jestem tym dziadkiem. A zna ją panicz, bo kiedyś podbiła mu prawe oko, grabkami z piaskownicy. – Odpowiedział szczęśliwy i czym prędzej wybiegł na powitanie wnuczki. 
«1234»