-
Nowe wątki i dziwne sny (V)
Data: 27.09.2023, Kategorie: sny, kryminał, Autor: BlueNight
... teraz. – Ściągnęliście śledczych? – Olsztyn ma kogoś przysłać, ale nie są zbyt chętni do współpracy. Będą koło południa. Komendant postawił wszystkich na nogi i jak szedłem po ciebie, zabezpieczali teren. – Dobra robota. – To coś nowego tutaj. Jedyne porwanie, jakie mieliśmy to ojciec, który zabrał swoją córkę i wyjechał z nią do Estonii, kilka lat temu. Tu jest spokojnie, zazwyczaj. Teraz skręć w lewo, spróbuj objechać ten dół. Ogółem po ostatniej sprawie, komendant chce się wykazać. Nie możemy pozwolić na kolejne zdarzenie tego typu. – Rozumiem. Znaleźliście jakieś ślady? – Trochę krwi, chłopaki zabezpieczają ślady samochodów. Mamy jeden wiodący do lasu. Okolica jest bezludna. Kilka domów na krzyż i to daleko od siebie. – Świadkowie? – Może ten artysta – wypowiedział słowo „artysta” z wyraźnym niesmakiem. – Co za jeden? Niebezpieczny? – Nienotowany, nie u nas bynajmniej. Mieszka jakieś półtora kilometra na północny zachód stąd. Może coś widział. Dziwny typ, a do tego obcy tutaj. – Porozmawiamy z nim – zapewniasz, a Jacek zatrzymuję samochód na wzgórzu, a przed moimi oczami widać otoczony chorągiewkami i taśmami teren. Na skraju, obok kępy głogu stoi niewielki niebiesko-biały namiot. – Taki miałem plan. A ty masz coś? – Nie za dużo. Andrzej umarł zabity przez zwierzę, a potem dodatkowo zadano obrażenia nożem – nie mówisz o symbolu wyrytym na klatce piersiowej – To mógł być jakiś mord rytualny, przynajmniej tak można go ...
... interpretować. – Jeszcze satanistów nam brakowało – rzuca, kręcąc głową. Nie poprawiam go, zresztą sama nie mam jeszcze pewności. – Poza tym jeszcze kilka śladów, ale nic pewnego. – Chodźmy więc, nie ma co siedzieć w samochodzie. – Racja. Zimno strasznie, nie sądzisz. – Masz coś ciepłego? – Ta, w bagażniku, zaraz dołączę. Kilka tyczek z chorągiewkami znaczy miejsce zdarzenia. Niektóre punkty otoczono patyczkami znaczącymi ślady i pokryto błyszczącym z daleka sprejem. Komendant się spisał, oznaczając miejsce zgodnie z zasadami. Przez chwilę zastanawiam się, po co ktoś rozłożył skrzynki na owoce i wiadra, łącząc wszystko długimi deskami. Uśmiech mimowolnie wypełza mi na twarz, gdy dostrzegam jednego z policjantów niezdarnie balansującego na deskach, by w pewnym momencie osunąć się i ciężko wbić się w grząski grunt, klnąc siarczyście pod nosem. Ten prosty pomysł najwyraźniej się sprawdza. Nawet jeśli oryginalnie stosowano go głównie w przypadku zamkniętych pomieszczeń i w przypadku morderstw, tutaj ma on pewien sens. Chwilę po niezdarnym policjancie po jednej z desek raźno maszeruje Marek. Schodzi ostrożnie z jednej ze skrzynek i podchodzi do nas. – Dobry pomysł z tymi pudłami. – Komendant miał to ostatnio na szkoleniu i aż się palił, żeby to wykorzystać. – Kolejne bezużyteczne szkolenie, co? – pytam drwiąco, znając podejście większości policjantów z małych miejscowości do wszelkiej maści szkoleń. – Zabezpieczanie miejsc zbrodni w nowoczesnej kryminalistyce, czy ...