1. Nowe wątki i dziwne sny (V)


    Data: 27.09.2023, Kategorie: sny, kryminał, Autor: BlueNight

    ... się w oczy. Unoszę palcami kawałek odciętej linki, która mocowała bok namiotu.
    
    – Musieli zabrać te linki.
    
    – Na to wygląda. Po co?
    
    – Pewnie związali tym dzieciaki. Dziwne, że nie mieli swojej liny.
    
    – Może działali bez planu?
    
    – Bez planu, a jednak nie zostawili prawie śladu?
    
    – Fakt. Hej, zobacz tutaj – rzucasz, zaskoczona wyciągając z miękkiej gleby przeźroczystą fiolkę –Musieli ją upuścić.
    
    – Może to porwanych dzieciaków.
    
    – Może, czekaj – wyciągasz telefon i wpisujesz łacińską nazwę z etykiety, cała reszta jest pisana cyrylicą – To jakiś lek uspokajający dla zwierząt.
    
    – Może uśpili ich?
    
    – Skąd krew?
    
    – Nie wiem, jak myślisz?
    
    – Może chłopak się obudził, gdy próbowali dostać się do namiotu i go ogłuszyli.
    
    – Możliwe.
    
    – Ma ktoś torbę na dowody? – Marek podaje mi papierową torebkę. Kątem oka dostrzegam spojrzenie Jacka utkwione na torebce.
    
    Przyjeżdżamy z Jackiem pod niewielki dom na uboczu. Ściany niskiego domostwa porósł zupełnie bluszcz, dach upstrzyły kępki mchu, trawy i wyrastająca z rynny, wbrew wszelkim przeciwnościom losu brzoza. Tylko, gdzieniegdzie spod zielonej warstwy wystawała czerwona cegła lub prostokąt okna. W skrócie całość sprawiała wrażenie zapuszczonej i zaniedbanej.
    
    – Ktoś tu w ogóle mieszka? – pytam z niedowierzaniem, przypatrując się wysokiej trawie, poprzerastanej ziołami, którym ciężki, miodowo-słodki zapach, czułam już zza żywopłotu i kutej furtki.
    
    Wyciągam dłoń, ku klamce, uformowanej na kształt konaru ...
    ... drzewa i naciskam oczekując zgrzytu zardzewiałego metalu i oporu. Nic takiego nie ma miejsca i furtka bez oporu cofa się pod moim naciskiem. Jednak równie szybko, jak udało mi się uchylić drzwi do tego tajemniczego ogrodu, tak zamknęłam je odskakując z piskiem. Szkarłat oblał moje policzki, gdy widziałam wzrok Jacka. Za furtką stał największy pies, jakiego widziałam. Ogromna bestia porośnięta gęstą płowo-siwą sierścią, szczekała i warczała z wzrokiem utkwionym na nas. Podniosłam się otrzepując przybrudzone ziemią i nieco teraz obolałe pośladki.
    
    – Cicho wielkoludzie – Jacek ostrożnie zbliżył się do furtki, na której, jak na komendę spoczęły ciężkie łapy psa. Mogę przysiąc, że były większe od moich.
    
    Zwierzę obnażyło zęby i szczeknęła warknęło potężnie, gdy tylko Jacek zbliżał się do drzwi.
    
    – Chyba nas nie lubi – wyszeptałam zaskoczona atakiem. Nigdy nie przepadałam za psami, a przynajmniej odkąd miałam 10 lat.
    
    – Z boku jest dzwonek, trochę zarośnięty, ale jest – basowy głos rozległ się za wysokich krzewów dzikiej róży i głogu. Po chwili wyłonił się wysoki mężczyzna. Już zza furtki dostrzegałam jego pogrążoną w nieładzie brodę, rozpuszczone sięgające ramion ciemne, lekko kręcone włosy, równie nieskładne, jak wielka broda. Podszedł do furtki, a ogromne psisko oderwało się od niej i zbliżyło do właściciela łasząc się i ocierając wielkim pyskiem o lniane szarawy lokalnego artysty.
    
    – Policja. Młodszy aspirant Kalinowski.
    
    – Starszy aspirant Anna Dzierzba – przedstawiłam ...
«1...345...16»