-
Nowe wątki i dziwne sny (V)
Data: 27.09.2023, Kategorie: sny, kryminał, Autor: BlueNight
... się, przyglądając się właścicielowi domostwa. Nie miał na sobie koszuli, dumnie prezentując gąszcz ciemnych włosów porastających jego klatkę piersiową i zbiegający w dół szerokim pasem. Był na boso, ściskając w dłoniach, ciężki gliniany kubek z którego wznosiły się kłębki pary. – Nikodem Łużyński, co się stało? – Możemy wejść, mamy kilka pytań? – głos Jacka zdradzał niecierpliwość. – Co się stało? – Zaginęło kilka osób, nie daleko od pana domu, chcielibyśmy dowiedzieć się, czy coś pan słyszał albo widział w czasie porwania. – Rozumiem. Wejdźcie. Nie bójcie się, Siwy jest przyjazny, jak baranek – pogłaskał psa po wielkim pysku. – To jakaś mieszanka owczarka kaukaskiego? – Kupiłem go, jako szczeniaka. Ponoć to owczarek kaukaski z domieszką huskiego i bóg raczy wiedzieć, czego jeszcze. – Ogromny, ale trochę utyka prawda – Jacek dopytywał zaciekawiony, gdy zanurzyliśmy się pełnym zapachów ogrodzie prowadzeni przez właściciela w stronę domostwa. – No, byłem z nim tydzień temu u weterynarza w Olsztynie – pokiwał głową – Ma jeszcze trochę problemy z krzyżem. Zna się pan na psach. – To jedyne co mi zostało po studiach. – Jest pan po weterynarii, a to ciekawostka – zagadnął podobnie. – Zacząłem, ale niestety. To nie dla mnie – Jacek wyciągnął dłoń w stronę owczarka, ale ten warknął mierząc go wzrokiem. – No Siwy, spokój – drzwi domu otworzyły się, ukazując wąski, kryty drewnem korytarz i szeroki pokój z kominkiem. Gdy weszliśmy uderzył mnie w ...
... nos zapach kadzidełek i bliżej niezidentyfikowanych ziół. Siwy przysiadł przed drzwiami i wlepiając w nas oczy zdawał się czekać na coś – Zostań tutaj – pies szczeknął i ułożył się wygodnie przy drzwiach. – On nie przepada za obcymi. – Rozumiem. Może nam pan opowiedzieć, co pan robił w sobotę? – W sobotę? Zapewne byłem tutaj. – Był pan z kimś? – Niestety. Mieszkam tu sam. – Widział pan kogoś? Jakieś nieznane samochody? – dopytujesz dalej. – Niestety nikogo. Siwy był niespokojny w nocy, ale to tyle. Wydawało mi się, że widziałem jakieś światło. – O której? – Około 2 w nocy, ale nie wiem dokładnie. – A w zeszłym tygodniu? W poniedziałek? – W poniedziałek? Hmm, na spotkaniu w pracy, u weterynarza, a potem tutaj, o ile dobrze pamiętam. – Gdzie pan pracuje? – W Olsztynie. Ilustruje książki, płyty, grafika użytkowa. – To daleko. – Mamy dwudziesty pierwszy wiek i można pracować zdalnie. Internet tu sięga – uśmiechnął się szeroko – Chcecie kawy? – Podziękujemy – Jacek rzucił stanowczo. Chociaż zapach bijący z glinianego kubka kusi, wycofujesz się – Co pan robił około 19? – Raczej wróciłem tutaj. – Sam? – dopytuje, podchwytując pomysł Jacka, chociaż intuicja mówi mi, że to niewłaściwa osoba. – Sam. O co chodzi? – O inną sprawę. Normalne pytanie służbowe – Jacek wstał i zaczął spacerować po pokoju. Na moment zatrzymał się przy szerokim, drewnianym segmencie i wziął coś z jednej z półek. Przez moment przyglądał się trzymanemu ...