-
Nowe wątki i dziwne sny (V)
Data: 27.09.2023, Kategorie: sny, kryminał, Autor: BlueNight
... przedmiotowi w milczeniu, a potem książkom stojącym na półce – Co to? – Kukri – Nikodem odpowiedział spokojnie, patrząc na długi, lekko zakrzywiony nóż – Nóż gurkhów, przywiozłem go z Nepalu, kilka lat temu. – Zbiera pan broń białą? – Trochę. Jest ciekawsza od palnej – odpowiada spokojnie, mierzwiąc palcami brodę. Obserwuję obu. – Jaki ma pan rozmiar buta? – spoglądam w oczy Nikodema, gdy pada pytanie Jacka. Oskarżycielski ton wyraźnie ostrzegł brodacza, który teraz poprawił się w fotelu, czujnie przyglądając się to mi, to mojemu towarzyszowi. – Czterdzieści-dziewięć – odpowiada spokojnym tonem. – Rozumiemy. To na razie tyle. Prosimy, by pan nie opuszczał miejsca zamieszkania przez kilka dni, zapewne ktoś od nas zgłosi się jeszcze – rzucam, czujnie przyglądając się mężczyznom. Żegnamy się i opuszczamy dom. Pies szczeknął głośno na nasz widok, po czym odprowadził nas, gdy trzasnęły drzwi. – Jak myślisz? – spytał Jacek. – Sama nie wiem. Coś mi nie gra. – Widzisz? On pasuje. Kto inny. Ten pies mógł spokojnie poszarpać człowieka, ma pysk jak niedźwiedź. – Mamy tylko poszlaki. – Trzeba go obserwować. – Zgoda, ale lepiej go nie spłoszyć. Zobaczymy co powiedzą technicy. Wracam półprzytomna do ośrodka po całym dniu spędzonym na przesłuchaniach i poszukiwaniu tropów, które zazwyczaj wiodły donikąd. Nikodem i jego pies nie dawał mi spokoju, wciąż miałam poczucie, jakby coś mi umykało. Jacek może mieć w tej kwestii rację. Na parkingu stoi ...
... kilka nowych samochodów, w tym srebrny bus i czarny Range Rover. Wysiadam z auta i kieruję się do swojego pokoju, niosąc foliową torebkę z gotowym jedzeniem, które wymaga tylko mikrofali. Gdyby Jędrzej albo Kevin zobaczyli moją obecną dietę, zapewne usłyszałabym ochrzan gorszy niż od mojej matki. Na moment zatrzymuję się i mój wzrok spoczywa na stojących na pod recepcją mężczyznach. Adam stoi w towarzystwie dwóch mężczyzn. Jeden starszy, w krótkiej kitce i grafitowym garniturze, drugi niższy, dobrze zbudowany, wyglądający, jak ochroniarz. Dyskutują o czymś żywiołowo, Adam gestykuluje żywiołowo, jakby próbował coś wyjaśnić drugiemu mężczyźnie. Ten w kitce zaś jedynie kręci głową i zdaje się nie reagować. Po chwili jednak zaczyna mówić i mam wrażenie, jakby z Adama zeszło powietrze. Opuścił głowę i wzruszył tylko ramionami, po czym zniknął, gdzieś wewnątrz budynku. Mężczyźni swobodnym krokiem ruszyli w stronę terenówki na parkingu i w momencie, gdy wchodziłam na taras, chmura pyłu i hałas potężnego silnika, obwieściły ich odjazd. Wiem, że muszę złapać Adama i spytać go o całą sytuację. Gdy podeszłam do drzwi swojego pokoju, dostrzegłam trzy leżaki rozstawione przed tarasem. Dwa z nich były zajęte przez młode kobiety, które wygrzewały się w ostatnich promieniach słońca. Ostatni leżak jest pusty, zajęty teraz tylko przez złożony koc. Przez moment przyglądam się im zaciekawiona. Są pierwszymi gośćmi, których widzę w ośrodku. W oczy rzuca mi się brunetka, której proste włosy na ...