-
Po dyskotece w Czaderii
Data: 28.09.2023, Autor: daida
... szklaneczki. Lód się roztopił, bąbelki znikły, ale woda ciągle była zimna. Podał jej. Upili trochę i znów się położył obok. - Miałeś już kobietę? – spytała niespodziewanie, choć cicho. Przerwał pieszczoty. - Powiedz, proszę. - To było po dyskotece – powiedział po dłuższej chwili. - Byłem po kilku drinkach, wyszliśmy do parku… - W Czaderii? – przerwała mu. Spojrzał na nią zdziwiony. - A wiesz, że to byłam ja? – patrzyła mu w twarz z uśmiechem, ubawiona jego miną. - Zapragnęłam stracić dziewictwo. Nie byłam pijana. Byłeś jedyny w tym towarzystwie, z którym chciałam to zrobić. Oblałeś mi wtedy krocze spermą gdy leżeliśmy w tym parku, dość obficie, zresztą. Ale nie naruszyłeś mnie – mówiła – a potem uciekłeś. Wiesz, że wracałam do domu bez majtek?. Nie chciało mi się szukać chusteczek, wytarłam się nimi. - Nie uciekłem! - Tak, nie uciekłeś, tylko wsadziłeś mnie do taksówki, kazałeś jechać i zatrzasnąłeś drzwi. Kierowca, kobitka, patrzyła na mnie dziwnie. Musiałam pachnieć spermą. Ale nie byłam wściekła. Pomyślałam: dziewica i prawiczek. Postanowiłam, że musimy to zrobić jeszcze raz, ale bez przypadku. Nie było trudno cię znaleźć. Dlatego tu jesteś. Tak, jestem dziewicą, nie miałam jeszcze mężczyzny… - Ty też nie miałeś kobiety, domyślam się – mówiła dalej po chwili, gdy milczał - Zróbmy to, teraz, już, teraz, pragnę – szeptała niemal krzycząc, podniecona do granic. - Będę bardzo delikatny – szepnął również, patrząc jej w oczy. - Wiem, jesteś ...
... delikatny. W JEDNOŚCI Uniósł się nad nią na rękach, żeby jej nie gnieść gdy rozłożyła uda, a on ułożył się między nimi. Palcami jednej dłoni rozchyliła płatki swojej wilgotnej niewinności, drugą ujęła jego nabrzmiałego, twardego rycerza i nakierowała go na ujście swojego wnętrza. Pchnął lekko, główka wsunęła się w nią, opierając ostrą krawędzią, wyczuwając opór. Jęknęła. Po chwili pchnął mocniej, krzyknęła gdy go pokonał, a on znalazł się w niej w połowie swojej długości. Och – wyrwało się jej z krtani. Oparł się łokciami, wyczuł na sobie jej nabrzmiałe podnieceniem piersi, które załaskotały go rozkosznie. Powoli wbijał się w nią coraz głębiej. Ciągle było ach, och, wydobywające się bezwiednie z jej gardła. Coś rozlewało się po jej ciele. Czuła, że wypełnia ją całą, a on coraz bardziej dopychał. Jęczała po każdym pchnięciu, choć nie były gwałtowne i mocne. Nie zdawała sobie sprawy, czy krwawi, czuła lekki ból, ale nie był to ból, który sprawiał by jej przykrość. Bardziej ból rozkoszy, wręcz masochistyczny. Byli jednością. Wtedy wycofał się, główka jednak cały czas w niej tkwiła. I znów wsunął, czuła jak ostra krawędź masuje ścianki jej wnętrza, zamknęła w końcu zdziwione, szeroko otwarte oczy, poddawała się jego ruchom, lekko pracując biodrami. Coraz szybciej, szybciej, szybciej… Nie czuła już bólu, tylko narastające napięcie w ciele w oczekiwaniu na coś, czego nie doświadczyła jeszcze. Wyczuwała, że i w nim rośnie napięcie. Dyszał, zapomniał o delikatności, ale nie ...