-
Po dyskotece w Czaderii
Data: 28.09.2023, Autor: daida
PO DYSKOTECE W „CZADERII”. ONA Gdy otworzyła po drugim dzwonku, ujrzał ją uśmiechniętą, w zwiewnej bluzeczce i krótkich szortach. - Wejdź – powiedziała cicho. Ujrzał mały, gustownie urządzony salonik. - Usiądź. Napijesz się czegoś? - Wody. Zimnej, z lodem najlepiej. Gazowaną, jeśli masz – powiedział, gdy wszedł głębiej do saloniku. Po chwili wniosła pobrzękujące lodem dwie szklaneczki wypełnione bąbelkową wodą. Wręczyła mu jedną i… usiadła mu na kolanach, ramię zakładając na kark. - Miłe powitanie – powiedział cicho. Nie odpowiedziała, ale wzniosła dłoń w geście, jakby się chciała stuknąć szkłem. Stuknął delikatnie o jej szklankę, bez słowa upili łyczek. Spojrzała mu w twarz z uśmiechem. Nie obejmował jej w talii, był spięty, zaskoczony, jego wolna ręka spoczywała na poręczy szerokiego fotela. - Zrobię ci striptiz – powiedziała niespodziewanie. Upił łyk, bo gwałtownie zaschło mu w gardle. - Nigdy nie widziałem – powiedział, gdy odzyskał głos. - A ja nigdy nie robiłam. - To jesteśmy debiutanci. - Nawet nie wiesz, jak bardzo – odpowiedziała cicho. Wstała, odstawiła szklaneczkę, podeszła do odtwarzacza i po chwili rozległy się dźwięki Tiempo y silencjo Cesarii Evory. Stanęła na środku, chwilę czekała na odpowiednią frazę, po czym zaczęła kręcić biodrami kółka, ósemki, ramionami zmysłowo otaczała ciało. Zamarł urzeczony. Zobaczył, jak manipuluje przy rozpinaniu bluzki, po czym, gdy się odwróciła, zsunęła ją z ramion. Obrót z ...
... wdziękiem i ujrzał ją w staniku, a bluzka pofrunęła w jego stronę. Nie doleciała. Tiempo y silencio Gritos y cantos Cielos y besos Voz y quebranto – brzmiało z głośników cicho. Jej taniec, brzucha, nóg, bioder, ramion zatykał mu oddech. - Zdejmij spodnie – powiedziała w pewnej chwili, gdy była odwrócona – i spodenki – dodała. Tańczyła ciągle. Zamarł, ale zaczął rozpinać. Zsunął na kolana jedno i drugie, i jego nabrzmiały samiec ujrzał to co i on. Niezwykły taniec, niezwykłego ciała. - Dobrze – szepnęła gdy spojrzała i zobaczyła, że spełnił prośbę. W jego na pół leżącej pozycji, z widokiem dzielnie sterczącego rycerza, czego jeszcze nie widziała, podnieciła się, a w pokoju rozszedł się zapach kobiety. Nie zdawała sobie z tego sprawy, że sieje takimi zapachami, ale jego nozdrza, nienawykłe, doniosły do mózgu silne sygnały. Odwrócona, rozpięła stanik z przednim zapięciem, rozłożyła ramiona. Miseczki zafalowały pod jej dłońmi w rym muzyki, ósemki bioder prowokowały. Tkwił, czekając na resztę. Odwróciła się. Ujrzał ciemne plamki sutków, jakie widywał na filmach z Azjatkami i o których marzył onanizując się, a teraz miał je niemal w zasięgu ręki. Zdrętwiały, nie ruszył się nawet. Biustonosz pofrunął w jego stronę gdy uwolnił się z jej ramion. Nie doleciał też, a ona ciągle tańczyła, jakby w ekstazie. Nie dostrzegł jak to zrobiła, ale nagle szorty opadły jej na kostki, które kopnięciem również pofrunęły w jego stronę. Kręcąc biodrami, ustawiając się to raz prawą ...