-
Brother in law (II)
Data: 30.09.2023, Kategorie: bez seksu, kłótnia, Autor: Kate
– Co?! – parsknął śmiechem – Żartujesz? – A wyglądam jakbym żartowała? – pobladła. – Ale jaja! – Nie powiedziałabym. To się nie dzieje naprawdę – kręciła głową. – Bierzesz to za bardzo do siebie. Spójrz na to z innej strony. Przynajmniej pierwsze spotkanie masz już za sobą. Wiesz jak to mówią, pierwsze koty za płoty – chwycił ją za rękę i pociągnął w stronę brata. – Zwariowałeś! – stanęła jak wryta – Nie każ mi teraz do niego iść. Ani teraz. Ani później. Ani nigdy! Boże! Jeszcze ten cholerny sok – próbowała wyrwać się Alexowi, ale trzymał ją mocno. – Chodź, nie będzie tak źle. Will to wbrew pozorom równy chłop. – Odniosłam całkiem inne wrażenie. – No chodź. Zobaczysz, jeszcze oboje będziecie się z tego kiedyś śmiali. – Chyba nie po tym, co mu powiedziałam. – A co mu powiedziałaś? Że ten dom to muzeum? Przecież to prawda. – Ty to wiesz, ja to wiem, ale on raczej nie. Pewnie poczuł się dotknięty. – Will? Dotknięty? Jego nigdy, nic nie dotyka. – Daj spokój. Proszę cię. Nie mogę do niego iść – starała się jakoś jeszcze wybronić, ale nie minęła minuta, a czerwona na twarzy, z plamą na sukience i z potarganymi włosami stanęła przed obliczem Williama. Czuła się głupio i niezręcznie. Alex przywitał się z bratem i jak gdyby nigdy nic przedstawił mu dziewczynę, nazywając swoją lubą, mimo, że prosiła, by tak nie mówił. – My się już poznaliśmy – odparł z posępną miną. – A no tak. Coś obiło mi się o uszy – Alex nie mógł przestać się śmiać. ...
... William stał spięty i coraz bardziej wściekły. – Co w tym takiego śmiesznego? – To, że wzięła cię za ochroniarza i stwierdziła, że jesteś przystojnym gburem – niewiele było już trzeba, by popłakał się ze śmiechu – I palantem – dodał po chwili. Jej błagalne, „Aleeex” i „ Daj spokój” Williama zabrzmiały jednocześnie. Spojrzeli na siebie, ale natychmiast odwrócili wzrok. Abbie pomyślała, że zaraz zapadnie się pod ziemię. Nie rozumiała przyjaciela. Zamiast załagodzić sytuację, dolewał oliwy do ognia. Mówił rzeczy, których nie powinien. Rozmawiali między sobą i między nimi to powinno pozostać. Po jaką cholerę mówi wszystko temu idiocie? Tak, idiocie. Wzbudzał w niej tyle skrajnych emocji. Strach, wstyd, złość. Mieszanka wybuchowa, nad którą nie umiała zapanować. W jednej chwili bała się go, w drugiej wstydziła jak mało kogo, w jeszcze innej, ledwo powstrzymywała się by mu nie przyłożyć. Niezręczną sytuację pogorszyło nadejście pana Clifforda. Poprosił na chwilę Alexa. Popatrzyła błagalnie na przyjaciela. Nie chciała, by odchodził, ale ten tylko się uśmiechnął, pocałował ją w czoło i poszedł za ojcem. Została sam na sam z Williamem. Patrzył na nią z dziwnym wyrazem twarzy, którego nie potrafiła rozszyfrować. Pod spojrzeniem jego brązowych oczu kolana jej się uginały. W życiu nie widziała równie ciemnych tęczówek. Tak ciemnych, a jednocześnie tak zimnych. Dziękowała za ten brąz. Ocieplał trochę to lodowate spojrzenie. Pomyślała, że gdyby miał te ślepia niebieskie, z miejsca ...