-
Brother in law (II)
Data: 30.09.2023, Kategorie: bez seksu, kłótnia, Autor: Kate
... ironicznie. Alex uśmiechnął się. William nie lubił, gdy ktoś zdrabniał imiona, zwłaszcza jego. Twierdził, że to infantylne. – Raczej mnie nie polubił. – Przejdzie mu. – Nie jestem tego taka pewna. – Swoją drogą, on rzadko kiedy kogoś lubi, więc nie masz się czym przejmować. – Na następnym braterskim spotkaniu szykuj się na kazanie. – E tam. Lubię te jego kazania. Próbuje być jak ojciec, a za nic mu to nie wychodzi. W sumie, jeśli chodzi o jego kazania, tylko ze mną mu się nie udaje. I to jest w tym wszystkim najbardziej zabawne. Abbie miała inne zdanie na ten temat. Modliła się, by wieczór jak najszybciej się już skończył. Gdyby wiedziała, że brązowe oczy śledzą niemal każdy jej ruch, uciekłaby natychmiast. Chwilę wytchnienia znalazła w ogrodowej altanie. Wieczór był chłodny i mglisty, dlatego goście nie wychodzili na zewnątrz. Jej chłód nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, otrzeźwił umysł i ochłodził rozpalone policzki. Niestety nie pomógł na bolący coraz bardziej brzuch. Nie wiedziała czy to z nerwów, czy nadmiaru jedzenia. Pewnie i jednego i drugiego. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz tyle zjadła. Cały czas myślała o tym, że chyba nie spisała się najlepiej. Chciała zrobić na nich wszystkich dobre wrażenie, sprawić by ją polubili, dali Alexowi w końcu święty spokój, ale to się nie udało. Wszyscy poza jednym obleśnym Maksem, traktowali ją jak kogoś niegodnego ich towarzystwa, patrzyli z pogardą. Nie wspominając o Williamie. Z resztą, co tam ...
... William... Liczył się tylko Alex. – Noooo tu jesteś. Wszędzie cię szukam. – Przepraszam Alex. – Za co? – Nie wyszło, tak jak zakładałeś. – Wręcz przeciwnie – zaśmiał się – wyszło idealnie. – Nie powiedziałabym. – Abbie, doskonale wiedziałem jak będzie. Wiedziałem, że rodzice cię tak potraktują. Oni uznają tylko swoich. Powtarzam jeszcze raz, nie masz się czym przejmować. Z resztą, najważniejsze, że uwierzyli, w co uwierzyć mieli. – Skąd wiesz, że dali się nabrać? – Bo ojciec ostrzegał mnie, że lecisz tylko na moją kasę. – Co takiego?! – Nie myśl o tym. On już taki jest. – Ale... ale... jak tak można?! – czuła się dotknięta. Ona i pieniądze? To ostatnie, na czym jej zależało. Dlaczego? Ponieważ nie utożsamiała szczęścia z ich posiadaniem. Wychowywała się w biedzie, ale doświadczyła miłości, rodzinnego ciepła i bliskości. To było dla niej najważniejsze. Byli biedni, ale bardzo, bardzo szczęśliwi. A Alex? Nigdy nie myślała o jego bogactwie. Traktowała go, jak każdego innego człowieka. Nie korzystała z faktu, że miał pieniądze. Gdy razem wychodzili, zawsze płaciła za siebie, nie pozwalała, żeby cokolwiek jej kupował. Kiedy namawiał ją na tygodniowy urlop na Hawajach, odmówiła. Nie polecieli, bo nie było jej na to stać, a nie chciała, by cały wyjazd fundował on. Nie lubiła dziewczyn, które wykorzystywały w ten sposób chłopaków. Dziwiła się im. Ona nigdy by się na coś podobnego nie zdobyła. Nie umiała tak. Była zbyt dumna. A teraz, taki Clifford, który ...