1. Brother in law (II)


    Data: 30.09.2023, Kategorie: bez seksu, kłótnia, Autor: Kate

    ... w ogóle jej nie zna, śmie twierdzić, że jest zwykłą materialistką. Nikt jej jeszcze tak nie obraził!
    
    – Wiem, Abbie. Przepraszam. Stary wszędzie węszy podstęp. Zwłaszcza, jeśli chodzi o pieniądze.
    
    – A... a William? – ledwo wypowiedziała jego imię. Czemu w ogóle o nim pomyślała?
    
    – Palant William? – gdy wspominał o bracie, uśmiech automatycznie pojawiał się na jego twarzy.
    
    – Nie żartuj sobie. To było fatalne – pokręciła głową – A swoją drogą. Po co mu to wszystko mówiłeś?!
    
    – Dla jaj.
    
    – Dla ciebie wszystko jest dla jaj.
    
    – Bez jaj jest nudno i smutno. Nie przejmuj się.
    
    – Jak mam się nie przejmować? Wszyscy myślą, że lecę na twoje pieprzone pieniądze.
    
    – Oboje wiemy, że to nieprawda.
    
    – Ale oni nie. I William – zamyśliła się – Może, dlatego tak się zachowywał?
    
    – A co ty z tym Williamem tak, co? – uśmiechnął się – Podoba ci się – ni to stwierdził, ni zapytał.
    
    – Absolutnie nie. Wkurza mnie i tyle.
    
    – Tak, tak. Znam to. Kto się czubi, ten się lubi.
    
    – Nieprawda.
    
    – Przejdziemy się? – zaproponował spacer, by zmienić temat. Ukłonił się i podał jej rękę.
    
    – Chętnie – dygnęła. Dla jaj.
    
    Lubiła spacerować. Mogła chodzić długimi godzinami i obserwować otaczający świat. Zwłaszcza przyrodę. Miejskie mury, samochody ją odstraszały i zniechęcały. Ludzie podobnie. Na łonie natury zawsze odżywała. Była ciekawa czy ogród Cliffordów był równie nieskazitelny i uporządkowany jak dom.
    
    – A jak tam twój brzuch? Nadal boli? – spytał, gdy dotarli z ...
    ... powrotem do altany. Przyłożył do niego ucho – Burczy to znaczy, że jest lepiej.
    
    – Wcale nie. Za dużo zjadłam.
    
    – Wiem, zwłaszcza tortu – pogładził jej brzuch.
    
    – Sam nie jesteś lepszy.
    
    – Ale ja jestem facetem, więc muszę jeść więcej.
    
    Wyliczając ilości pochłoniętych kalorii i wspominając smak ciasta, skierowali się do domu. Na tarasie natknęli się na Williama. Był blady i oczywiście zły.
    
    – Ona jest w ciąży! – nie krył oburzenia.
    
    Spojrzeli na siebie zdziwieni.
    
    – Skąd ten pomysł? – Alex nie wiedział czy się śmiać, czy symulować oburzenie.
    
    – Nie udawajcie. Widziałem.
    
    – Co widziałeś?
    
    – Jak ją macasz!
    
    Już otworzyła buzię żeby zaprzeczyć, ale Alex ją ubiegł.
    
    – Spokojnie braciszku. Czy aż tak cię przeraża myśl o tym, że zostaniesz wujkiem? – zaśmiał się i pociągnął oniemiałą Abbie za sobą. Zapytała go, czemu od razu nie wyjaśnił nieporozumienia. Oczywiście odpowiedział, że dla jaj. Odwróciła się i zdążyła jeszcze zobaczyć minę „wujaszka”. Stanowczo nie był zadowolony z perspektywy narodzin domniemanego bratanka. Gdyby wzrok mógł zabijać...
    
    ***
    
    Miała nadzieję, że to było ich pierwsze i zarazem ostatnie spotkanie. Że więcej się już nie zobaczą. Otworzyła oczy i spojrzała przed siebie. William stał nieopodal i rozmawiał z lekarzem. Nie wiedziała, o czym. Nie chciała wiedzieć. Nie chciała już nic, tylko zasnąć i nigdy już się nie obudzić. Chciała, by Alex tu był. Żeby ją przytulił. To już jednak nie było możliwe. I już nigdy możliwe nie będzie. 
«12345»