1. Przelotnej znajomosci pewne konsekwencje, a wlasciwie ich brak


    Data: 05.10.2023, Kategorie: Inne, Autor: Marcin Mielcarek

    Tutejsze lane piwo mi nie podchodziło, było nijakie i musiało być chrzczone, bo nie czułem w nim gazu. Mieli za to dobre ceny i może dlatego zahaczałem tutaj prawie każdego wieczora od prawie miesiąca. Przyklejony do baru, wypijałem jedno czy dwa piwa i gapiłem sięw zawsze lecący na ekranie mecz. Właściwie nic mnie nie obchodziły te mecze. Byłem znudzonyi z tych nudów je oglądałem, bo nie było nic lepszego do roboty. Czasami rozmawiałem z ludźmi, ale tylko czasami, bo jakoś mnie do nich nie ciągnęło. Potrafiłem im się za to przyglądać, długoi bacznie obserwować, i robiłem to dziś, znaczy przyglądałem się, ale byli jacyś mało ciekawi, poza paroma damskimi wyjątkami. Próbowałem też zagadywać do barmanki, kiedy ta miała chwilę wolnego, ale nic z tego nie wychodziło. Znała mnie, zdążyła już poznać. A kiedy ludzie się lepiej poznają, nagle tracą sobą zainteresowanie. Ja również powoli traciłem swoje.I po prostu ją zobaczyłem. Weszła do baru. Cudowne stworzenie składające się na umysł, ducha i ciało. Głównie na ponętne, kuszące, parujące seksem ciało. Poczułem to jej ciałoi bijący od niego żar, mimo że stała kilka metrów dalej – poczułem jak zaczynam płonąć. Była jak ogień, prawdziwa, pierwotna siła, odurzająca i hipnotyzująca wszystkich w nią patrzących. Rude, kręcone loki i pełna figura. Tańczące płomienie. Wijący się wąż. Omiotła spojrzeniem cały lokal. Zatrzymała się na mnie. Patrzyła chwilę. Siedziałem na wprost.– Kim jest ta ruda? – spytałem barmana, z którym zdążyłem ...
    ... się zakumplować. Mówili na niego Bobek. Bobek odkładał na nowsze auto, miał masę znajomych i wielkie jak moje głowa bicepsy. Miał też pod ladą kij do bejsbola; wiem, bo raz widziałem jak go użył.– Która ruda? – odezwał się, nachylając głowę.– No tamta. Zaraz przy wejściu.Spojrzał gdzie mu wskazałem, skierował tę łysą glacę. Długo tam patrzył. W końcu się odezwałem.– No i?– Nie znam jej. Pierwszy raz ją tutaj widzę.– Szkoda. Mógłbyś mnie przedstawić.Parsknął tylko, szczerze i ciepło, postawił przede mną piwo, trzecie albo czwarte,a potem zajął się innym klientem. Piłem powoli i przyglądałem się siedzącej samotnie czystej gracji, wzdychającej i patrzącej co jakiś czas w telefon. Chyba na kogoś czekała. Miała na sobie czarną koszulkę Stones'ów i krótkie, poszarpane, jeansowe spodenki. Założona noga na nogę, piękne, błyszczące uda i łydki. Znów powiodła wzrokiem po barze i znów patrzyła na mnie przez chwilę, teraz dłuższą. Wydawało mi się, że posłała mi uśmiech. Ja się uśmiechnąłem. Trochę trwały te nasze dziwaczne podchody. Ludzie zdążyli się przewinąć kilkukrotnie. W końcu wstała, przeszła przez cały lokal i stanęła tuż przy mnie. Zawołała na barmana, najpierw raz, potem drugi – było głośno, dudniły zewsząd ludzkie głosy. Stanęła na palcach, wychyliła się – jej łydki, uda i pośladki wyciągnęły się jak struny – i zaczepiła Bobka. Zamówiła piwo z sokiem. Usiadła na stołku obok.– Miałem już zapytać, czy postawić ci piwo, ale zapatrzyłem się na twoje nogi – rzuciłem, bo to było ...
«1234...»