1. Przelotnej znajomosci pewne konsekwencje, a wlasciwie ich brak


    Data: 05.10.2023, Kategorie: Inne, Autor: Marcin Mielcarek

    ... nieuniknione, moja rozmowa z nią. Ciągnąłem do ognia, do ciepła, które oferował.– Tak? No i co sądzisz? – odparła. Miała głos taki sam jak całą resztę.– Że masz najgorętsze nogi stąd do Paryża – wyznałem.– A czemu do Paryża?– Bo tam najdalej byłem.Zachichotała życzliwie i pokręciła z niedowierzaniem głową, a potem napiła piwa przez słomkę. Było w tym coś magicznego.– No co? – spytałem, śmiejąc się. Alkohol chyba zaczynał działać. Albo to ona. – Aż tak słabo?– Słyszałam lepsze teksty – odpowiedziała i zwróciła się twarzą do mnie. Teraz dopiero obejrzałem jej oczy. Miała czarne jak węgiel oczy. Niesamowite oczy.– Marcel – przedstawiłem się i podałem jej rękę.– Róża. – Uścisnęła moją. Miała całkiem solidny chwyt.– Jakżeby inaczej – stwierdziłem, a potem dodałem. – Czekasz na kogoś Róża?– Można tak powiedzieć.– Chłopak, mąż, ojciec, dziadek, brat, wujek?– Któryś z nich.Napiłem się piwa i pomyślałem, że to przecież oczywiste. Taka kobieta musiała do kogoś należeć, albo to ktoś musiał należeć do niej. Byłem pewien, że to drugie pasowało bardziej.– A ty? Co tutaj robisz? – zapytała, jakby obojętnie, ale czarna otchłań jej oczu przewiercała mnie na wylot.– Siedzę i piję. I patrzę na ludzi.– I tyle?– Czasami z nimi gadam. Ale rzadko. Częściej patrzę w ten wiszący tam u góry ekran.Na zielonym tle niebieskie i żółte ludzki biegały w te i we wte. Nikt nie był znudzony, ludziki goniły za białą kropką i świetnie się bawiły.– Fan piłki, co? – strzeliła z szyderą.– Nie bardzo – ...
    ... przyznałem.– Czyli tak po prostu siedzisz, pijesz i patrzysz na ludzi?– W twoich ustach brzmi to głupiej, niż w rzeczywistości jest.– Tak już mam. Kpię ze wszystkich i ze wszystkiego. I zawsze uchodzi mi to na sucho.Sprzedała mi cudny uśmiech, zrobiło mi się gorąco. Objechałem ją z ostentacją z góry na dół i sam się uśmiechnąłem. Istny pożar kobiecości. I te śliczne, rude, kręcone włosy.– Nie dziwię się.Przyszła kolej na nią, teraz ona obejrzała dokładnie całego mnie i chyba coś tam ciekawego znalazła.– Wiesz co, może pomińmy tę całą grę i przejdźmy do sedna sprawy – oznajmiła, poprawiając się na krześle, poprawiając swoje zgrabne nogi.– Jak wolisz – rzuciłem od niechcenia, bo gra wciąż jednak trwała. Zmierzająca nieuchronnie do jednego.– Możemy to zrobić, nie ma sprawy. Właściwie chciałam to zrobić od dawna.– Zrobić co?– Przespać się z nieznajomym.– Przespać?– Fakt, może nie przespać, a zaliczyć kogoś obcego, zwyczajnie bzyknąć.Przyjrzałem się jej. Byłem w niemałym szoku, ale nie okazałem tego. Takie rzeczy,w prawdziwym świecie, nie mają prawa się wydarzyć. A jednak. Afrodyta o rdzawych włosach zstępuje z Olimpu, wchodzi do zwykłego, polskiego baru i siada obok mnie. Potem proponuje zabawę.– Dlaczego? – spytałem głupio.– Dziewczyny też mają prawo, a tym bardziej ochotę na takie numery – odparła, wzruszając ramionami. – To takie dziwne?– A ten chłopak-brat-wujek?– Właśnie ten chłopak-brat-wujek.Napiłem się piwa, zrobiłem duży łyk. Za duży. Już dobrze wiedziałem, w co się tutaj cholera ...
«1234...»