1. Ona i on jesienią.


    Data: 15.10.2023, Autor: Ramol

    ... sama zadecyduje czego chce, lub co dopuszcza.
    
    Nasza rozmowa toczy się niespiesznie, dziewczyna zaczyna nabierać werwy, widać że choć młodziutka, to jest to już kobieta i to energiczna i chyba przebojowa osóbka. Park powolutku przechodzi w las. Idziemy ścieżką, która po kilkudziesięciu metrach zanika i przed nami otwiera się jedynie leśna przecinka. Pomimo pełni dnia jeszcze popołudniowe słońce stojące już niżej niż w lecie powoduje wrażenie nadchodzącego zmierzchu. Jesteśmy sami (nie licząc piesy idącej jak zwykle przy nodze). Biorę Buśkę za łokieć, zatrzymuję i obracam do siebie. Podnoszę dłonią jej twarz, patrzę w jej oczy i cicho mówię:
    
    - Słucham Cię! Ty określasz tak warunki jak i granice naszej znajomości. - Buśka opuszcza oczy, chwyta mnie za rękę i zaczyna mówić:
    
    Ona
    
    - Ja …- słowa stają mi w gardle, wcześniej wyobrażałam sobie tą rozmowę, ale w myślach wszystko jest prostsze, w myślach nikt nie stoi naprzeciwko, nie patrzy się władczo i oczekująco a jednocześnie przyjaźnie i delikatnie … niebezpieczne połączenie, które ma dużą siłę.
    
    Wiem, że powinnam podjąć decyzję, ale miałam nadzieję, że najpierw poznam trochę Pana, dowiem się co lubi, jakie ma oczekiwania…., zresztą prawda jest taka że decyzję już podjęłam, muszę ją tylko wypowiedzieć na głos, gdyby tak nie było nie przyjechałabym.
    
    Nagle z krzewów obok słychać głośny szelest, gwałtownie cofam się wystraszona, ale to tylko sunia spłoszyła bażanta, który krył się w gęstwinie.
    
    - Przejdźmy się ...
    ... jeszcze, proszę. – spoglądam niepewnie na Pana który przyzwalająco kiwa głową. Idziemy dalej ścieżką. Przez chwilę nic nie mówimy, słychać tylko szumiący wiatr, śpiew ptaków i sunię biegnącą obok swojego Pana.
    
    On
    
    - Mieszkamy niedaleko od siebie. Mój dom stoi ok. 20 km od kościoła Mariackiego i choć dojazd autobusami lub busikami nie jest zbyt wygodny zawsze możemy umówić się tak, aby spotkać się w miejscu do którego masz dobry dojazd.- mówiłem tak, jakbym już usłyszał odpowiedź dziewczyny idącej koło mnie. - Nie jestem sadystą, nie pasjonuje mnie sam fakt bicia, choć nie przeczę, że ładna i do tego zaróżowiona dzięki memu działaniu pupa jest miłym widokiem.
    
    Pies wyczuł gdzieś w pobliżu coś niepokojącego i gardłowo "pogadywał” do mnie. Po chwili zrozumiałem: na polu przy lesie zaczęto kopać ziemniaki i dzieci rozpaliły małe ognisko i chyba piekły w popiele ziemniaki. Moja piesa podobnie zgłaszała obcego jak i dym z ogniska.
    
    - Umówmy się Buśko tak: masz czas do przemyśleń i podjęcia decyzji. Decyzję o podjęciu kontaktów na zasadzie Pan-szkolona przekażesz mi na spotkaniu, czyli twarzą w twarz. Możesz powiedzieć to słowami, możesz też zrobić to tak: przy mnie zdejmiesz z siebie majteczki i wręczysz mi je. Możesz to zrobić oczywiście tak, aby się nie odkrywać. Zarówno słowna deklaracja jak i taki gest, są daniem mi prawa do Ciebie i do Twego ciała.
    
    Słysząc to dziewczyna zaczerwieniła się po czubki uszu i spuściła głowę.
    
    - Spójrz na mnie! Jeżeli źle odczytuję Twe ...