1. Saga o gwiezdnej kobiecie, czyli wyznanie…


    Data: 18.10.2023, Kategorie: wojna, smutek, kochanka, wspomnienia, samobójstwo, Autor: Agnessa Novvak

    Do ostatniej chwili wahałam się, czy pójść na pogrzeb. I to nie tylko z powodu jakże nagłej i niespodziewanej śmierci męża, który zostawił mnie w kompletnej rozsypce oraz niezdolności do podejmowania jakiejkolwiek decyzji. Szczerze obawiałam się, że na widok przystrojonej zgodnie z górniczą tradycją trumny, orszaku, orkiestry i całej reszty – bo cokolwiek nie mówić, zarówno przedstawiciele kopalni jak i śląscy sąsiedzi mieli zamiar pochować Bynka ze wszystkimi honorami – po prostu nie wytrzymam i całkiem się załamię. Dostanę ataku histerii lub wręcz odwrotnie: poddam się i zapadnę w sobie tak głęboko, że z cmentarza będą musieli mnie wyprowadzać specjaliści zawezwani z Tworek. Jakby tego było mało, wciąż pozostawała jeszcze kwestia Gity, która zionęła w moją stronę taką nienawiścią, aż groziło to pożarem całej okolicy.
    
    Ostatecznie jednak zebrałam się w sobie, ubrałam odpowiednio do sytuacji i jakoś to wszystko przeżyłam. Jakoś – to dobre określenie. Tak samo jakoś udało mi się uniknąć publicznego wypatroszenia przez Gitę oraz jej popleczników, a potem jakoś powrócić do codzienności. Nie na długo jednak. Cóż bowiem z tego, że wspierały mnie nie tylko przyjaciółki na czele z Melą, Hesią i przede wszystkim Maryną, ale także dyrekcja zakładu czy najzwyklejsi znajomi, skoro wszystko dokoła przypominało mi o Bynku? Dosłownie wszystko, włącznie z codziennymi przedmiotami w rodzaju szklanek w plecionych koszyczkach, z których lubił popijać herbatę. Na dodatek coraz częściej i ...
    ... mocniej dopadała mnie ta sama frustracja, co po odejściu Anieli. Tyle że tym razem znacznie bardziej świadomie. Czułam narastające pragnienie, lecz jednocześnie wiedziałam, że jego zaspokojenie nie przyniesie mi ulgi.
    
    Poza tym, jak niby miałabym to zrobić? I z kim? Na mężczyzn nie miałam najmniejszej ochoty – po pierwsze, przez wzgląd na Bynka, a po drugie, nawet gdybym wyzbyła się wyrzutów sumienia, nie dostrzegałam nigdzie żadnego sensownego kandydata na partnera. W przypadku partnerek sytuacja była jeszcze gorsza, bo po głowie bezustannie chodziła mi Mela, jednak w tym przypadku wiedziałam doskonale, że nie mogłam się do tego przyznać. Ani jej, ani żadnej innej. Co jak co, ale nie miałam zamiaru zostać publicznie zlinczowana jako drapieżna wdowa, która zaciąga do jeszcze ciepłego łóżka nie tyle nawet cudzych facetów, co kobiety.
    
    Nie mogąc sobie nijak poradzić z narastającą frustracją, rozgoryczeniem i najzwyklejszą złością, poświęciłam się pracy. Brałam tyle nadgodzin, ile tylko się dało, a gdy kierownik zaczął mi otwarcie grozić rękoczynami za przesiadywanie w biurze od świtu do nocy, kombinowałam, jakby tu wyjechać na jakąś delegację. Jak najdłuższą i jak najdalej. Niestety, nie zawsze się to udawało. Nie miałam też zamiaru spędzać samotnych godzin w mieszkaniu, więc zabijałam czas coraz dłuższymi spacerami. Także po ciemku i w takie okolice, w których nawet sam diabeł nie mówił dobranoc, bo dawno stamtąd czmychnął. Być może takim nieuzasadnionym ryzykanctwem ...
«1234...21»