1. Saga o gwiezdnej kobiecie, czyli wyznanie…


    Data: 18.10.2023, Kategorie: wojna, smutek, kochanka, wspomnienia, samobójstwo, Autor: Agnessa Novvak

    ... nieświadomie kusiłam los? Nieprzymuszana przez nikogo pchałam się w sam środek paszczy lwa – i to takiego wybitnie rozdrażnionego – jakbym chciała sprawdzić, czy może mnie spotkać coś jeszcze gorszego.
    
    No i w końcu sprawdziłam. Pewnego zimowego wieczoru, w który postanowiłam najpierw nie mniej i nie więcej tylko się upić, a potem równie samotnie zwiedzić nowo budowaną dzielnicę, wciąż straszącą rozkopanymi ulicami, stertami cegieł i wyrzuconymi poza margines ludźmi bez perspektyw, szukającymi choć namiastki schronienia. A skoro tak sobie postanowiłam, nie było siły, która by mnie przed tym powstrzymała! Zarzuciłam więc palto, nałożyłam nijak niepasujący ani do okazji, ani zacinającego śniegu z deszczem toczek, po czym odważnie wyszłam na spotkanie z ledwo rozświetloną porozstawianymi z rzadka lampami ciemnością…
    
    Obudziłam się w jasno oświetlonym pomieszczeniu, przykryta ciężkim, nieprzyjemnie drapiącym w skórę kocem. W oczach mi się ćmiło, nos i usta piekły od duszącej woni karbolu, a głowa pulsowała tępym bólem. Dosłownie jakby ktoś zakręcił ją w imadle i jeszcze dodatkowo uderzał młotkiem. Sięgnęłam do niej bezwiednie i ku własnemu zaskoczeniu dotknęłam palcami nie skóry, a czegoś szorstkiego. Dopiero po dłuższej chwili zrozumiałam, że to bandaż, a ja leżę najprawdopodobniej w tym samym – sądząc po charakterystycznych wzorkach na ścianie oraz zasłonach – szpitalu, w którym okazano mi ciało Bynka. I wtedy, najpewniej od nadmiaru emocji, znowu ...
    ... zemdlałam.
    
    Dochodziłam do siebie powoli, raz po raz tracąc świadomość, budząc się i tak na okrągło. Dlatego dopiero po jakimś tygodniu dopuszczono do mnie policmajstra, który jednak szybko zrezygnował z jakichkolwiek pytań, bo i tak odpowiadałam na każde: „nie wiem, nie pamiętam, nie widziałam”. Szczerze. Nie miałam pojęcia, czy ktoś mnie śledził, nie zauważyłam nikogo podejrzanego, nie słyszałam żadnych hałasów. Nic. Ot, urwał mi się w pewnym momencie film i tyle. Spróbowałam więc sama dowiedzieć się czegoś więcej, jednak uzyskane informacje były naprawdę skąpe. Co nie oznaczało, że nieistotne. Wręcz przeciwnie – dały mi wiele do myślenia. Bardzo wiele.
    
    Okazało się, że jeden z takich właśnie społecznych wyrzutków, poszukujący pod osłoną nocy resztek kabli, złomu, szmat i czegokolwiek, co dałoby się spieniężyć, natknął się na mnie. Leżącą z zakrwawioną głową tuż za stertą gruzu. Przez jakiś czas był nawet głównym podejrzanym, lecz śledczy szybko doszli do wniosku, że to nie jego sprawka, a właściwy winowajca zapewne umknął spłoszony. I ani dalsze poszukiwania, ani przetrząśnięcie miejscowego targowiska, melin oraz paserów nie dały rezultatu – sprawca nie odnalazł się od razu, a z każdym dniem szansa na jego złapanie dążyła nieubłaganie do zera.
    
    Nie to jednak zszokowało mnie najbardziej, ale fakt, w jakim stanie mnie znaleziono. Nie tylko bez ducha, torebki, zegarka i złotego łańcuszka, lecz przede wszystkim z rozpiętym płaszczem, podciągniętą spódnicą i ewidentnymi śladami obcych rąk na ...
«1234...21»