1. Saga o gwiezdnej kobiecie, czyli wyznanie…


    Data: 18.10.2023, Kategorie: wojna, smutek, kochanka, wspomnienia, samobójstwo, Autor: Agnessa Novvak

    ... częściowo już ściągniętych majtkach. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak wielkie miałam szczęście w nieszczęściu. Równie dobrze tego złomiarza mogło tam nie być wcale, napastnik zaś mocniej zadałby cios, względnie po zgwałceniu uderzył ponownie, udusił czy choćby poderżnął gardło, po czym wrzucił do pobliskich dołów z wapnem dla zatarcia śladów. Na samą tę myśl oblał mnie lodowaty pot, a serce podeszło do gardła. O buntującym się żołądku nie wspominając.
    
    W końcu ozdrowiałam fizycznie na tyle, że wypisano mnie do domu, jednak psychicznie byłam wrakiem. Mimo starań nie znajdowałam ukojenia już nawet w pracy, moje życie uczuciowe nie istniało, a towarzyskie było na najlepszej drodze ku równie efektownej dezintegracji. Dlatego też, dopóki zachowałam jeszcze resztki sił i nie zdążyłam zniechęcić wybitnie odpychającym zachowaniem wszystkich dokoła, stwierdziłam, że dość tego! Niech się dzieje, co chce! Wracam z powrotem na Śląsk!
    
    Przez chwilę rozważałam jeszcze starsze śmieci w postaci Warszawy, jednak bałam się, czy zderzenie ze wspomnieniami młodości nie zniszczy mnie do końca. Co by się stało, gdybym odnalazła na przykład Halszkę – a na pewno nie darowałabym sobie przynajmniej spróbowania – i jej widok obudziłby we mnie dawne emocje? Czy potrafiłabym sobie z nimi poradzić? A jeśli nie, do kogo miałabym się w wówczas zwrócić o pomoc? Poza tym, cokolwiek nie mówić, parę śląskich psiapsiółek wciąż darzyło mnie sympatią, znałam dobrze realia, a i fach w ręku też miałam. Zaczęłam ...
    ... więc obdzwaniać starych znajomych, aż w końcu jeden z nich obiecał mi pomóc w rozkręceniu własnej praktyki jako księgowa. Wynajęłam też nowe lokum, wystarczające aż nadto dla samotnej kobiety, i w ciągu ledwie miesiąca znów pakowałam tobołki. Tym razem jednak możliwie jak najskromniejsze, wyprzedając się z w większości i tak zbędnych mi rzeczy.
    
    Nim jednak wyjechałam, postanowiłam porozmawiać z Hesią, Melą i Maryną. Najpierw z tą ostatnią – w przedostatni wieczór mojego pobytu zaprosiłam ją do siebie, poczęstowałam ciastem oraz resztką nalewki, którą jeszcze nie zdążyłam cichaczem się schlać, po czym uprzedziłam, że na pożegnanie chcę się do czegoś przyznać. Najpierw ostrożnie, zaczynając od ujawnienia słabości do kobiet, którą, jak nieśmiało podejrzewałam, ona podejrzewała u mnie – dla odmiany bardzo słusznie – co najmniej od czasu pamiętnego przyłapania na robieniu sobie dobrze. I faktycznie, miałam rację. Maryna nie udawała specjalnie zdziwionej i nawet stwierdziła na koniec, że: „twoje łóżko, twoja sprawa”.
    
    A skoro tak, postanowiłam wyznać jej całą prawdę. Naprawdę całą, bez pomijania tematów co bardziej kontrowersyjnych i zwłaszcza intymnych. I to był mój błąd… Sądziłam naiwnie, że jako moja zaufana powierniczka przyjmie bezkrytyczne wszelkie rewelacje, poklepie po pleckach i pogratuluje, więc poszłam na całość, nie szczędząc najbardziej nawet pikantnych szczegółów. Tymczasem gdy już skończyłam, ignorując po drodze kilka naprawdę nadto dobitnych sygnałów, że posuwam ...
«1234...21»