-
Chcę więcej, kochanie (VII)
Data: 21.10.2023, Kategorie: żona, małżeństwo, jacuzzi, tajemnica, gra, Autor: Pablito
... Chciała początek relacji zbudować na prawdzie. – Uczę w liceum. Języka polskiego – rozpoczęła swe wyznanie – i mam pod sobą siedem klas. Z czego wychowawstwo w jednej z nich. Zapadła cisza. Częściowo dlatego, że nie wiedziała, co może do tego dodać. Jej uda rozsunęły się jeszcze szerzej pod wpływem prośby tajemniczego właściciela stóp. – Czy to nam wystarczy za odpowiedź? – Edyta spojrzała po pozostałych. – Nie wystarczy – Dorota postanowiła, że jednak będzie trzeba dopowiedzieć co nieco. – Chciałabym wiedzieć, czy to, co robisz – spojrzała w oczy Klaudii – daje ci satysfakcję i sprawia, że jesteś szczęśliwa? Klaudię zatkało to dodatkowe pytanie. Zastanowiła się przez chwilę. – W zasadzie nie zastanawiam się nad tym zbyt często – odparła powoli cedząc każde słowo. – Chyba tak. Tak mi się wydaje. – Czyli nie do końca – podsumował Kornel. Po tej diagnozie Klaudia zamilkła i zatopiła się w myślach. Właśnie to pytanie uświadomiło jej, że musi się nad czymś w życiu zastanowić. Pracowała od lat. Machinalnie wykonywała codzienne obowiązki. Wpadła w rutynę, działając, jak na autopilocie. Ale od dawna nie zadawała sobie pytania, które całkiem obcy ludzie zadali jej, jako pierwsze. Czy czuła się szczęśliwa, robiąc to, co robiła? Nie dane jej jednak było zgłębiać tego tematu zbyt długo, ponieważ Kornel rozpoczął wyznanie. – Już trochę miałaś okazję mnie poznać – obca stopa na jej udzie powędrowała niebezpiecznie w górę jej biodra – a teraz kilka faktów. Mam ...
... firmę informatyczną. Projektuję i sprzedaję systemy obsługi magazynów i hurtowni dla branży medycznej i chemicznej. Wiem – zrobił przepraszającą minę – to dla większości nudne. Ale dochodowe. I, wbrew pozorom, dla ludzi z branży fascynujące. – Jeszcze jej powiedz, że zaczynałeś w garażu – wtrąciła Dorota – to będzie pasować do kanonu. – Nie zaczynałem w garażu – Kornel ewidentnie nie wpasowywał się w schemat – ale w biurze o powierzchni dwunastu metrów kwadratowych. Teraz mam siedzibę pod Lublińcem. Prawie tysiąc metrów. Stu dwudziestu specjalistów. Cztery filie, z czego jedna w Nowym Jorku. – Wow – odezwała się Klaudia. Była pod autentycznym wrażeniem. – Imponujące. Naprawdę. – To nic takiego imponującego – odezwał się lekko speszony, czym ją zaskoczył. – Moje ambicje są znacznie większe, ale trudno jest robić biznes w tym kraju. Zwłaszcza, jeżeli chcesz robić biznes uczciwie. Ale to inna historia. – Fakt – podsumowała Edyta. – A ty? – Klaudia odezwała się właśnie do niej. – Też prowadzę interes – zaczęła – tak, jak wszyscy parzący się w tej gorącej zupie z ludzi. Mam sieć hurtowni z kosmetykami. Podobnie, jak u Kornela, dla postronnych pewnie nic specjalnego, ani ekscytującego. Dużo logistyki, tysiące papierów, miliony produktów. Ale ja to lubię. Tak – podkreśliła szczerze – nawet bardzo lubię. Połowa śląskich kobiet i dziewcząt maluje się lub toaletuje produktami, które na metce mają moje logo. Tak, jak skarbówka jest w każdej kieszeni Polaka, ja jestem ...