1. Przypadkowe spotkanie


    Data: 22.10.2023, Kategorie: sąsiedzi, Klasycznie, nieznajomy, Autor: alex33

    Był ponury listopadowy wieczór. Siedziałam wchłonięta przez fotel i czytałam już którąś godzinę z rzędu książkę którą zakupiłam parę dni temu. Powinnam rozpakować do końca pudła, które były porozstawiane po całej mojej kawalerce, którą wynajmuję od niedawna, ale jak zawsze odkładałam wszystko na ostatnią chwilę.
    
    Nagle poczułam coś mokrego na stopie, wychyliłam nos znad książki to była Łata, moja suczka. Spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem i parsknęła cicho. Kątem oka dojrzałam zegarek, było po 23.
    
    - Cholera - zaklęłam zupełnie zapomniałam wyjść z nią na spacer. A w tamtej chwili było to ostatnie na co miałam ochotę siedziałam już w piżamie i planowałam zaraz iść spać. Nie miałam wyjścia zrzuciłam z siebie cienką satynową koszulkę nocną pod którą byłam naga, nie lubiłam zbędnego materiału który krępuje ruchy w nocy. Założyłam dżinsy które leżały najbliżej i koszulkę. Zawiązałam buty i narzuciłam na siebie kurtkę w której kieszeń włożyłam klucze od domu. Chwyciłam smycz, zapięłam ją Łacie i wyszłam z domu. Było chłodno, ale powietrze było rześkie i wywoływało przyjemny dreszcz na moim ciele. Odgarnęłam długie jeszcze wilgotne po myciu kasztanowe włosy i spojrzałam w niebo, było obsypane gwiazdami a księżyc chował się za ciemnymi chmurami. Na ulicach nie było ani żywej duszy w sumie nic dziwnego większość ludzi mieszkających na moim osiedlu tak jak ja studiowała więc piątkowy wieczór oznaczał dla nich chlanie do upadłego. Szum drzew koił moje myśli. Obeszłam pół osiedla, ...
    ... Łata sobie pobiegała obie byłyśmy zadowolone. Zaczęłam kierować się w stronę bloku w którym mieszkałam. Sięgnęłam do prawej kieszeni kurtki i zdębiałam, była pusta nie było w niej kluczy od mieszkania. Zaczęłam nerwowo obszukiwać wszystkie części garderoby na marne. Stanęłam na środku chodnika, spojrzałam na Łatę - ona na mnie. Musiałam je zgubić gdzieś po drodze nie było nawet sensu wracać się i szukać bo przeszłam spory kawałek drogi mogą być teraz wszędzie.
    
    - No pięknie i co ja teraz zrobię? Jest pewnie już około północy, nie mam telefonu, portfela, nikogo nie znam w okolicy. Co teraz? Zadałam sobie w myślach sto razy to pytanie i nie znalazłam odpowiedzi. Byłam załamana a do tego zaczynało mi być na prawdę bardzo zimno. Po chwili usłyszałam za sobą stukot butów. Obróciłam się, w moją stronę szła jakaś sylwetka dość wysoka, męskiej budowy.
    
    - Cześć! - powiedział podchodząc bliżej do mnie, kojarzyłam tego gościa mieszka w bloku obok i chyba chodzi na tą samą uczelnię co ja, ale imienia za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć. Był wysoki a jego twarz była słabo widoczna latarnia była kilka metrów za nami, ale widziałam że ma dość ostre rysy twarzy.
    
    - Wszystko w porządku? - powiedział po chwili
    
    - Tak, znaczy nie - odbąknęłam ponuro a on spojrzał na mnie pytająco
    
    - Zgubiłam gdzieś klucze i nie mam przy sobie kompletnie nic i nie wiem co robić - powiedziałam lekko zażenowana swoją głupotą powinnam - była zasunąć suwak od tej głupiej kieszeni!
    
    - Hm nie ma sensu ...
«1234»