1. Zdzi*a cz. bonusowa


    Data: 28.10.2023, Autor: Kocwiaczek

    Tekst zawiera treści erotyczne, mogące wywołać pewne kontrowersje. Jeśli nie jesteś zainteresowany taką tematyką, lepiej zapoznaj się z dziełami innych twórców. Pozostałych – jak zawsze zapraszam do lektury
    
    ///
    
    Marzłam jak jasna cholera. Mój alf, Jeremi miał być po mnie ponad godzinę temu. Jasne, kogo obchodzi los zapyziałej kurwy, zziębniętej i dygoczącej u wylotu jakiegoś jebanego lasu? Nie dość, że klientów było tyle co kot napłakał, to jeszcze przewiało mi „małą” na wszystkie strony...
    
    — Chuj, by go strzelił! – zaklęłam, odpalając ostatniego czerwonego Caro. Zużytą i zmiętoloną paczkę rzuciłam prosto w krzaki. Nic na to nie mogłam poradzić, że strasznie martwiłam się o moją córeczkę. Zostawiłam ją u wyrozumiałej sąsiadki, ale w wyobraźni i tak słyszałam spazmy, które właśnie odczynia. Co jak co, charakterek to miała po mamusi. Pani Janina nie oszczędzi mi uwag na temat kolejnego spóźnienia…
    
    Nim zdążyłam dopalić fajka, na ścieżkę wjechał czarny merol. „Nareszcie!” – Ucieszyłam się, chociaż wiedziałam, że otrzymam reprymendę za niewielki utarg. „Mówi się trudno: Powązki albo Bródno.” – Wzruszyłam ramionami, gramoląc na tylne siedzenie. Szybko zamknęłam drzwi i spuściwszy głowę zaczęłam się gęsto tłumaczyć:
    
    — Marny był dzisiaj ruch. Tylko czterech. Dwa lody i dwa pełne numerki. To chyba nienajlepsze miejsce. No i ta pogoda… Myślę, że dużo lepiej będzie, gdy na czas mrozów zamkniesz nas w „Mokrych”. Wiem, że to generuje koszty ogrzewania, ale możemy ...
    ... zachęcać gości przy drzwiach i na ulicy. Poza tym, w cieple dłużej posiedzą. Ja, ja… ja wiem, że to głupie wytłumaczenie, nie miej mi za złe śmiałości, tylko… tylko nie chcę, byś znowu okroił pensję. No i – zatrzymałam się, wahając, czy powinnam to powiedzieć. Stwierdziłam jednak, że zaryzykuję – chciałabym uniknąć kolejnych siniaków.
    
    — Tego nie mogę ci obiecać. – Do moich uszu dotarł ciepły i zmysłowy kobiecy głos. Zaskoczona podniosłam wzrok i na siedzeniu kierowcy ujrzałam drobną niebieskooką blondynkę ubraną w krótką czarną kieckę w czerwono-białą kratę. Nogi zdobiły drogie zamszowe kozaki. Srebrna etola z lisa dopełniała kreacji i musiałam przyznać, że zazdrościłam nieznajomej elegancji. Byłam jednak zbyt przerażona, by się odezwać, podczas gdy ona kontynuowała: — Mogę jednak dać słowo, że koniec końców wyjdziesz na plus.
    
    — Kto panią przysłał? – Po chwili niezręcznej ciszy, odważyłam się wypowiedzieć własne myśli. – To auto Jeremiego. Działa pani zatem na jego prośbę?
    
    Kobieta zaniosła się głośnym śmiechem i wyłączyła silnik. Dotąd przypatrywała się mi we wstecznym lusterku, teraz jednak jakby rozluźniona, odpięła pas i obróciła ciało na bok. Nie zważała zupełnie, że siedząc z jedną nogą podkuloną pod siebie widzę jej całe majtki. Czerwone i koronkowe, tak na marginesie.
    
    — Jeremi nie będzie nam już przeszkadzał. Zakończyłam ten marny żywot. Jestem tutaj z ramienia jego narzeczonej. Pewnie nie miałaś świadomości, że wasz brutalny opiekun i zarządca burdelu, jest ...
«1234»