-
Zdzi*a cz. bonusowa
Data: 28.10.2023, Autor: Kocwiaczek
... ja przed chwilą. Tego dnia zrozumiałam, że jestem panseksualna. Aniela stała się moim stróżem, a ja jej wiernym podwładnym. Nigdy więcej jednak mnie nie dotknęła. No, nie licząc paru klepnięć po tyłku. Pomimo to, jasno określiła zasady. Zawsze miała pełnię władzy. Chociaż, znikając oddała mi jej maleńką część. Nazajutrz po zamknięciu „Józia”, w skrzynce na listy znalazłam kopertę wypełnioną pieniędzmi. Jak Anielica twierdziła w dołączonym liściku, były to wszystkie zebrane przez nią napiwki. „Ku twojej wolności” – dodała na końcu. Łzy zaszkliły się w moich oczach. Kasy było na tyle dużo, że mogłam spokojnie wynająć mieszkanie w innym mieście lub na wsi i zacząć wszystko od nowa, bez ryzyka ciągnącej się za mną opinii prostytutki. Nie miałam już szefa. Nie musiałam bać się alfonsa. Byłam… jestem… wolna. — Dzięki, kochana – szepnęłam i ucałowałam zwitek banknotów. – Wiedziałam, że więcej jest w tobie anioła niż diabła. Masz tylko bardzo dobry kamuflaż… Poszłam do domu i zaczęłam nas pakować. Wybudziłam Ksenię pocałunkiem w czółko. Wycieczka ucieszyła ją bardziej niż porcja kogla-mogla. Wychodząc wsunęłam do skrzynki Pani Jasi kilka banknotów. Ksenia dorzuciła kartkę z nagryzmolonym „Dziękuję” oraz baloniko-serduszkiem. Wszędzie je rysowała. Stojąc na peronie poczułam zapach znajomych perfum. Rozejrzałam się dookoła, jednak nigdzie nie dojrzałam blond czupryny. Skupiłam wzrok na największym skarbie mojego życia i ucałowałam malutkie piąstki. „Będziemy szczęśliwe, córeczko. Mamusia w końcu zadba, by niczego nam nie brakowało”. Wiedziałam, że los i tak będzie płatał figle. Ważne było jednak, byśmy i my czasem zrobiły mu maleńkiego psikusa. Albo dużego. Jak kto woli…