1. Zdzi*a cz. bonusowa


    Data: 28.10.2023, Autor: Kocwiaczek

    ... jednocześnie wysoko postawionym fircykiem na patyku i całkiem jurnym bawidamkiem. Tym razem jednak trafił na niezbyt żyzny grunt – mówiąc to, uśmiechnęła się jednym kącikiem ust, co sprawiło, że wyglądała zarówno złowieszczo, jak i pociągająco.
    
    — Chcemy ci zaproponować pewien układ. Myślę, że będzie się opłacał, chociaż nie brak w nim płatnego seksu, brutalności oraz dragów. Otrzymasz jednak stałą pensję oraz coś ekstra na zakończenie. Brzmi interesująco?
    
    — Co miałabym robić? – zapytałam niepewnie.
    
    — To co teraz, plus mała pomoc podczas kelnerowania przy barze. Żeby cię jednak wkręcić potrzebuję dwóch rzeczy. Po pierwsze tego, byś była moimi oczami i uszami, podczas gdy zajmę się czymś ważniejszym. O wszystkim oczywiście będziesz mnie na bieżąco informować. I po drugie, muszę mieć na ciebie jakiegoś soczystego i najlepiej ociekającego krwią haka. Masz coś takiego?
    
    — Mam trzyletnią córkę. Nazywa się Ksenia – wypaplałam bez większego namysłu. W końcu siedziałam zamknięta w wozie z jakąś morderczynią, więc kłamstwa nie wchodziły w rachubę.
    
    — Dość nietuzinkowe imię, muszę przyznać. – Przewróciła teatralnie oczami. – Ale taki smaczek się nada. Kim jest ojciec?
    
    Nie owijała w bawełnę. Nieco mnie tym irytowała, ale jednocześnie podziwiałam ów tupet. W świecie rządzonym przez mężczyzn spotkanie babki z takimi jajami było naprawdę rzadkością.
    
    — N.N. – Uśmiechnęłam się krzywo, mrużąc przy tym oczy i wychylając do przodu. – W tym zawodzie nie trudno o ...
    ... wpadkę.
    
    — Kto się nią teraz zajmuje? – Nie ustępowała.
    
    — Starsza sąsiadka – rzuciłam, cedząc słowa przez zęby. Ile jeszcze zamierza kontynuować te przesłuchanie?
    
    — Macie co jeść? – ciągnęła, coraz bardziej świdrując mnie oczyma.
    
    — Coś tam jeszcze zeskrobię ze ścianek lodówki – wysyczałam.
    
    — Mogę ci zaufać? – wypaliła niepostrzeżenie, a ja odpowiedziałam niemal natychmiast:
    
    — Jestem najbardziej oddaną suką na świecie.
    
    — Zostaniesz moją wtyką?
    
    — Najlepszą, jaką kiedykolwiek miałaś.
    
    — W sprawę zamieszane są gliny, ale jeśli będziesz ze mną współpracować, nic tobie, ani twojej dzidzi się nie stanie. Więcej zyskasz niźli stracisz. — Anielska twarz była o centymetry od mojej. Nie wiem, czy to ja się do niej instynktownie zbliżałam, czy też ona coraz bardziej mnie do siebie przyciągała spojrzeniem.
    
    — Nie mogę się już doczekać. – Owionęłam ją swoim oddechem. W odpowiedzi wyciągnęła ku mnie ciepłą dłoń i dotknęła chłodnego policzka. Popatrzyła mi prosto w oczy, pochyliła się i ucałowała w usta. Delikatny dotyk kobiecych warg był miłą odmianą od tych wszystkich dzisiejszych „miażdżeń”. Z wolna pocałunek zaczął jednak przybierać na intensywności, a dłoń schodzić coraz niżej. Drażniła płatki uszu, kreśliła szlaczki na szyi i kościach obojczyka, by chwilę później niepostrzeżenie wślizgnąć się za materiał koronkowego staniczka. Byłam ubrana jak typowa dziwka, więc dobranie się do mnie nie stanowiło żadnego problemu. Zbaraniałam jednak, gdy samym drażnieniem brodawki ...