1. Schody do nieba (II). Święty ogień


    Data: 05.11.2023, Kategorie: sekta, nieznajomy, Autor: Man in black

    ... jeszcze raz sprawdza esemesa od Bianki i kręci głową. Niewiarygodne, że dał się namówić. I to wszystko przez... odsuwa od siebie tę myśl.
    
    Kiedy wyjeżdża z garażu, samochód natychmiast obsypują duże pulchne płatki. Wycieraczki pracują niemal bezszelestnie. Zmienia stację, nie ma ochoty na gadające głowy. Potrzebuje dobrej muzyki. Znajduje taką i po chwili samochód wypełniają czyste dźwięki Lao Che, Wojenka.
    
    Ruch jest spory. Staje się oczywiste, że pięćdziesiąt kilometrów zajmie mu tyle samo, co sto w dobrych warunkach. Mówi się trudno. Przez głowę przebiegają mu fantazje, które ma nadzieję ziścić już w niedzielę. Wprowadza w nawigację adres przepisany z telefonu. Zna to miasto i zna drogę, ale tak jest łatwiej. Nie musi myśleć.
    
    Mija niemal półtorej godziny, kiedy dociera do celu. Mieścina nie jest duża i z całą pewnością jej mieszkańcom się nie przelewa. Dworzec kolejowy to stary samotnie stojący budynek z tysiąc dziewięćset dziesiątego roku. Ruch tutaj nie jest zbyt duży. Ludzie zdają się żyć innym rytmem. Sprawiają wrażenie, jakby wszystko mieli w dupie.
    
    Parkuje i wychodzi na zewnątrz. Śnieg ustąpił. Dyrektor zdaje sobie sprawę, że gdyby nie biały płaszcz, to miejsce wyglądałoby znacznie bardziej przygnębiająco. Wchodzi do środka. Duże pomieszczenie z akustyką godną muszli koncertowej. Trzy kasy w tym dwie nieczynne. Jest jeszcze bar, w którym siedzą miejscowi menele, zajadając flaczki. Niemal każdy z nich w przerwach pomiędzy jedną łyżką zupy a drugą, ...
    ... przepija lanym piwem.
    
    Posadzka przypomina trochę kościelną. Naniosło się już sporo błota. Adam rozgląda się bezradnie. Dworce kolejowe niemal od zawsze działają na niego przygnębiająco. To się wiąże jeszcze z czasami, kiedy służył w wojsku. Przypominają mu się podróże na przepustki. Głównie tułał się nocami, po osiem i więcej godzin w jedną stronę. Jego ulubionym zajęciem było wtedy przyglądanie się ludziom. Robił to z nudów. Twarze podróżnych często wyglądały równie żałośnie, jak widoki z okien pociągu. Nagle uznaje, że nigdzie nie zobaczy się bardziej przygnębiających widoków jak z okien pociągu, który wjeżdża do miasta.
    
    Dostrzega kiosk i antykwariat. To jego punkt docelowy. Stara się ignorować specyficzny dworcowy zapach. Wchodzi do sklepu i momentalnie zostaje otoczony przez używane książki. Nie wszystkie są używane, ale większość jednak tak. Pośrodku pomieszczenia stoją dwa ogromne stoły, na których walają się niechciane książki. Są jeszcze regały pod ścianami. Zapach zmurszałego papieru miesza się z innymi, mniej przyjemnymi. Interesująca mieszanka. Mężczyzna postanawia się rozejrzeć.
    
    Wśród towaru dostrzega kilka perełek. Jest nawet mały modelarz i niezła kolekcja z tygrysem. Uśmiecha się, wspomnienia z dzieciństwa wracają. Otaczające go artefakty przeszłości sprawiają, że czuje się jakby wrócił do przeszłości. Jakby wciąż rządziła komuna, drogi nie były tak zapełnione, a sklepy dalej świeciły pustkami.
    
    – W czym mogę pomóc? – kobiecy głos wyrywa go ze świata ...
«1234...14»