-
Gdy dzieci dorastają
Data: 21.12.2023, Kategorie: kazirodztwo, rodzina, narzeczona, Autor: Sztywny
... niemal się na nim kładąc. Patryk, w przeciwieństwie do ojca, nie zamierzał się śpieszyć. Powoli i systematycznie wchodził w nią i wychodził. Jakby mojego podniecenia było mało, dochodził jeszcze widok syna ujeżdżającego narzeczoną. Słyszałam, jak krótkie jęknięcia zamieniły się w przeciągłe westchnienia tej dwójki. Wtedy to dostrzegłam. Wchodził w jej odbyt. O to chodziło. Od początku o to właśnie chodziło. Kiedyś zaproponował, ale mu odmówiłam. Wydało mi się to obrzydliwe, dlatego ucięłam pomysł w miejscu i zakazałam do niego wracać. - Byczku, zmiana. - Cco… - Wejdź w kakałko. - W co? Aaa… Dyszał głośno, ale posłuchał. Nie było to łatwe, musiałam klęknąć na ziemi, ale wreszcie się wsunął. Zapiekło, musiałam zatkać usta, żeby nie krzyknąć. Jemu też ciężko było utrzymać ciszę. Nic dziwnego, to było zupełnie inne uczucie. Czułam go mocniej, głębiej, jednocześnie walczyłam z chęcią wypróżnienia się. - O słodki Jezu, ale jesteś ciasna. - Mocniej. Wyszeptałam, gdy zobaczyłam przez inną szczelinę, że Patryk przyśpiesza. - Kwiatuszku, to jest cudowne. - Mocniej… Gdy doszedł, poczułam się dziwnie. Przyjemność mieszała się ze wstrętem. Stasiu zwalił się obok, poprawiając opadającego penisa i chowając go w spodniach. Spróbowałam się podnieść, ale pupa mnie zabolała. Z trudem się podniosłam, sycząc przy każdym ruchu. Zdążyłam zobaczyć, że Patryk opiera się o stół, a Patrycja liże jego przyrodzenie. - Patryk musi częściej przyjeżdżać do ...
... domu. Stasiu obdarzył mnie tym przenikliwym spojrzeniem, aż przełknęłam ślinę. Czy wiedział? Nigdy się nie zdradziliśmy, ale czy on nigdy nawet się nie domyślał? Jeśli tak, co o mnie myślał? Poprawiłam się i powiedziałam: - Obiad za pół godziny. Ogarnijcie się. Kolejne dni to pasmo niezliczonych zadań, którymi obarczałam Patrycję. To nie tak, że chciałam jej zaszkodzić, pokazać, gdzie jest jej miejsce, a przy okazji udowodnić Patrykowi, że narzeczona jest niezaradna. No dobrze, może trochę, ale przede wszystkim chciałam ją zmęczyć. Chciałam, żeby w końcu jak pierwszego dnia, wcześniej się położyła, żebym została z synem sama. Musiałam czekać aż trzy dni, żeby wreszcie padła. Kiedy się z nami żegnała, odetchnęłam z ulgą i przestałam zadawać sobie pytanie, skąd tyle sił w tak wątłym ciele. Stasiu smacznie spał w fotelu, oświetlony blaskiem telewizora i lecącego w nim meczu. Jedynie Patryk zdawał się pochłonięty grupą kolorowych chłopków, biegających po ekranie. Gdy upewniłam się, że Patrycja leży w łóżku, z całkowicie niewinną miną zapytałam syna: - Kochanie, możesz mi pomóc w sypialni? Mam coś ciężkiego do przeniesienia. Udałam się od razu na górę, nie dając mu szansy na reakcję, a tym bardziej na próbę przejrzenia mojego kłamstewka. Prawdę powiedziawszy, wbiegłam na piętro niczym łania. Łapiąc oddech, dobiegłam do szafy, zrzuciłam ciuchy i założyłam czarną, koronkową halkę, którą trzymałam na wyjątkową okazję. Podkreślała moją figurę, a cienka siateczka w ...