-
Gdy dzieci dorastają
Data: 21.12.2023, Kategorie: kazirodztwo, rodzina, narzeczona, Autor: Sztywny
... zakochanych, ale od razu wyczułam, że coś się święci. Kleili się do siebie i zerkali czy nie widzi ich ojciec, a po chwili zniknęli w stodole. Tego już było za wiele. Rzuciłam ścierkę, minęłam Stasia, w ogóle nie zwracając na niego uwagi i podbiegłam do drewnianej budy od tyłu. Wmawiałam sobie, że chcę ich przyłapać, żeby postawić do pionu, ale tak naprawdę chciałam zobaczyć, co ona mu daje, że ja mu już nie wystarczę. W ogóle nie zwracali uwagi na otoczenie, jakby chcieli zostać przyłapani. Patrycja się trochę broniła, ale wyłącznie dla podjudzenia, bo szybko zrzuciła ubranie. Przez szczelinę w deskach widziałam, jak przygryza usta, kiedy włożył jej rękę w spodnie. Ona zrobiła to samo, wyciągając sztywnego kutasa ze spodni. Tak szybko zesztywniał, jakby myślał o tym już od jakiegoś czasu. Zignorowałam ukłucie zazdrości, wchłaniając niechciany widok. Klęknęła przed nim i po krótkiej masturbacji, włożyła go do ust. Nie wydawał się zrelaksowany, po prostu patrzył na nią ze spuszczonymi wzdłuż ciała rękami. Nie trwało to długo, wstała, zrzuciła spodnie i usiadła na starym drewnianym stole, zawalonym butelkami i narzędziami. Rozłożyła szeroko nogi i odchyliła się do tyłu, opierając na łokciach. Patryk klęknął przed nią. O to chodziło? Chciał seksu oralnego, którego nigdy nie doświadczył z mojej strony? Nigdy nie pozwoliłam mu się całować w łechtaczkę, ale on również nigdy nie prosił. Teraz chłeptał jej soki jak spragniony na pustyni. Już w ogóle się nie kryli. Wyraźnie ...
... słyszałam, jak jęczy. Zaraz zacnie krzyczeć i zwróci uwagę Stasia! Gdy zobaczyłam, jak po chwili ociera penis o jej ciało, zdecydowałam, że muszę interweniować. Nie udało mi się. - A co ty tu robisz, gołąbeczko? - Stasiu? Co? Ja… - Dałabyś zakochanym trochę prywatności. - O czym ty mówisz? Ja nie… - Tak się ładnie wypinasz, że szkoda, żebyśmy czegoś nie zmajstrowali. - Stasiu, nie tutaj, nie teraz… Mąż znał mnie jak nikt inny. Wiedział, że jak mnie obejmie i chuchnie mi do ucha, zrobię wszystko. Ocierał się o mnie, masując piersi, a ja z trudem utrzymywałam równowagę. Podniecenie zakłócało myśli o synu i jego narzeczonej. - Chodź, moja krówko, zaraz cię wydoję. Klęknęłam i zdarłam bluzkę. Jego penis już dawno był oswobodzony i wpychał się teraz bezczelnie w biust. Splunęłam i zaczęłam go pocierać. - Tak, kwiatuszku, tak właśnie rób. - To ja cię zaraz wydoję, byczku. Był wyjątkowo sztywny. Śmierdział błotem i potem, ale to mnie tylko bardziej nakręcało. Nie pozwolił sobie jednak skończyć na piersiach, tylko poderwał mnie z ziemi i przycisnął do ściany. - Zerżnę cię, a ty nie piśniesz. Kiwnęłam głową, podwijając sukienkę. Byłam tak wilgotna, że wszedł bez problemu. Mruczał przez chwilę z zadowolenia, ale w końcu zamilkł. Żwawo obijał się biodrami o moje, musiałam zagryźć dłoń, żeby nie wydać najmniejszego dźwięku. Jednocześnie wciąż mogłam patrzeć na młodych. Zmienili pozycję. Tak jak ja, Patrycja wypięła dupę, ale klęczała na stole, ...