-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
Moje życie, to pasmo zdarzeń tak nieprawdopodobnych, że sama z trudem jestem w stanie w nie uwierzyć. Wychowywana przez samotną matkę, która zmarła, gdy miałam dwadzieścia lat. Ojca nie poznałam nigdy. Od dziecka byłam uczona samodzielności, więc gdy mamy zabrakło jakoś sobie poradziłam. Wyszłam na prostą, znalazłam ścieżkę. Mimo oczywistych wad jestem z siebie dumna. Wiadomość, którą dostałam dzisiaj jest tak niewiarygodna, że kiedy odebrałam telefon, z wrażenia usiadłam. I przez kolejne trzydzieści minut bezmyślnie wpatrywałam się w okno zastanawiając się, co jeszcze mnie spotka? Nie, nie, wolę nad tym nie główkować, wezmę to, co daje mi los. I co sama wypracuję. Jadę tam i zmierzę się z przyszłością. I przeszłością, o której nie miałam najmniejszego pojęcia. Blok na Żoliborzu. Adres zanotowałam na kartce w trakcie rozmowy. Z trudem odnajduję właściwy budynek, tabliczki z nazwami ulic są brudne i pokryte śniegiem, więc muszę podpytać przechodniów, którzy kierują mnie we właściwe miejsce. Drzwi od klatki schodowej są o dziwo otwarte, co zaoszczędzi mi tłumaczenia się przez domofon. Wolę konfrontację twarzą w twarz. Choć to, co za chwilę się stanie ciężko nazwać konfrontacją. Raczej odkryciem przeszłości, której kompletnie się nie spodziewałam. Docieram pod drzwi i po krótkiej chwili zawahania naciskam dzwonek. Ostry, wibrujący dźwięk dociera do moich uszu i cichnie po zwolnieniu przycisku. Po kilkusekundowym oczekiwaniu naciskam go po raz kolejny ...
... i powtarzam czynność jeszcze dwa razy. Zrezygnowana, odwracam się w kierunku schodów, kiedy dobiega do mnie dźwięk nierównych kroków i szczęk otwieranego zamka. Drzwi otwierają się, a w nich ukazuje się sylwetka o pół głowy wyższego ode mnie mężczyzny. Przystojny – To pierwsza myśl, jaka pojawia się i natychmiast wpada kolejna. – i pijany jak bela. Szeroko otwarte, brązowe oczy gospodarza spoglądają na mnie z niedowierzaniem i wyraźnym szokiem. Mężczyzna otwiera usta zamierzając coś powiedzieć, ale natychmiast zamyka je, nie będąc w stanie wydusić nawet jednego słowa. Wygląda, jakby zobaczył ducha. Co tu się do cholery dzieje??? - Martuś? Kochanie? – Nieśmiałym, niskim głosem wypowiada dwa słowa, po czym osuwa się na ziemię nieprzytomny. Kurwa mać, tylko tego mi brakowało! Dzwonić po karetkę? Jest tylko najebany, czy coś mu się stało? Jasna cholera, Adamczuk! Czy ty zawsze musisz ładować się w kłopoty?! Próbuję go podnieść, ale jak to pijany, jest ciężki jak kłoda. W końcu udaje mi się go przenieść przez próg i przesunąć ciągnąc za ubranie do przedpokoju. Zamykam drzwi, zdejmuję kurtkę i z najwyższym trudem przeciągam „zwłoki” do salonu, w którym zastaję włączony telewizor i opróżnioną niemal do połowy litrową butelkę wódki. No tak, nie ma się co dziwić, że tak wygląda! Po takiej ilości gorzały nie wstałabym cały, kolejny dzień! Zgoniarz, przy akompaniamencie moich posapywań i bluzgów, ląduje na kanapie i zaczyna głośno chrapać. Muszę go ...