1. Księgarnia (II)


    Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord

    ... zreanimować, nie będę siedziała tu z obcym facetem całą noc i czekała, aż łaskawie obudzi się po nachlaniu się, jak zbiornik na wodę.
    
    W kuchni znajduję małą miskę, do której wlewam z kranu lodowatą wodę.
    
    Sorry gospodarzu, ale musisz mi to wybaczyć. Nie mogę czekać.
    
    Zawartość miski ląduje na głowie pijanego, który gwałtownie podrywa się do pozycji siedzącej, po czym nieprzytomnym wzrokiem rozgląda dookoła.
    
    - Co, do kurwy nędzy? – bełkocze, po czym spostrzega mnie, robi się bladozielony i biegnie w kierunku łazienki. Kilka sekund później słyszę odgłosy wymiotowania. Wychodzę na balkon i zapalam papierosa. Nie mam ochoty wysłuchiwać jęków i stękania
    
    Kiedy wracam do pokoju on siedzi na kanapie, blady, z podkrążonymi oczami i obłąkanym wzrokiem. Wygląda, jakby postradał rozum, a mój widok dodatkowo dołożył „do pieca”.
    
    - Kim jesteś? – odzywa się wreszcie patrząc w ścianę – Kim, do jasnej cholery jesteś??? To jakaś pieprzona gra? Zabawa? Ty nie żyjesz! Jesteś duchem???
    
    - Chłopie, ta gorzała, którą wychlałeś ma właściwości halucynogenne, albo potrzebna jest ci wizyta w zakładzie, gdzie ściany są miękkie, a w drzwiach i oknach nie ma klamek. – Zaczynam odczuwać dyskomfort. Ten gość oszalał, albo jest na granicy obłędu. – Żyję i jestem realną osobą, rozumiesz?
    
    Jego wzrok pada na moją twarz. W oczach widzę ból, ogromny ból.
    
    - Znasz ją? – Wstaje, wyciąga z komody zdjęcie i wsuwa w moją dłoń.
    
    Boże, więc to jednak prawda! Do samego końca wątpiłam w słowa ...
    ... telefonicznego rozmówcy.
    
    - Usiądź. – Oddaję mu fotografię – Powiem ci, co wiem. – Spoglądam na flaszkę. – Masz kieliszki?
    
    - Piłem z gwinta, w samotności nie dawkuje się alkoholu, poza tym łatwiej się upić, a taki miałem cel. Poczekaj. – Chwiejnym krokiem kieruje się w stronę kuchni i po chwili wraca z dwoma kieliszkami. Polewam wódkę i wypijam jednym haustem krzywiąc się przy tym.
    
    Ciepła, jasna cholera.
    
    Alkohol promieniuje przyjemnym ciepłem w moim przewodzie pokarmowym. Dobrze, że nie przyjechałam samochodem.
    
    - No dobrze. – Zaczynam. – Nazywam się Jagoda Adamczuk. – Wygląda na to, że niewiele mu to mówi. – Dzisiaj rano odebrałam telefon od mężczyzny, który przedstawił się jako Piotr Jagodziński. Tenże mężczyzna twierdził, że – urywam, polewam po kolejnej lufie i wypijam – jest moim ojcem.
    
    Mój gospodarz otwiera szeroko oczy próbując zrozumieć sens wypowiedzianych przed chwilą przeze mnie słów.
    
    - Jagodziński twoim ojcem. – szepcze – Czy to znaczy, że... – urywa blednąc po raz kolejny.
    
    - Daj mi dokończyć. – wchodzę mu w słowo – twierdził, że moja matka rozstała się z nim, kiedy miałam kilka miesięcy i wyprowadziła do innego miasta całkowicie zrywając z nim kontakt. – Kolejna porcja alkoholu ląduje w kieliszkach. W takim tempie niedługo dołączę stanem upojenia do mojego rozmówcy. – Powiedział także coś, co zwaliło mnie z nóg i do tej pory nie mogę w to uwierzyć.
    
    - Wyglądasz jak ona. – Moje słowa zdają się w ogóle go nie obchodzić. – Jesteś jej kopią, tylko ...
«1234...42»