-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... Żartuje, a ja zaczynam się śmiać i „poprawiam się”, całując głębiej, wolno, leniwie i czule. Jej ciało roztacza przyjemny zapach, snu, kobiety i... miłości? - Jestem głodnaaa, jeeeeść. – Siada przy stole i zaczyna walić w blat łyżką, wygłupiając się, niczym dzieciaki w szkolnej stołówce. – Dawaj jeść, panie kucharz, bo będzie strajk! - Boże, chwila. – Na stole lądują jajka na miękko, tosty, biały ser, kawa i miód. – Wystarczy, czy jeszcze czegoś sobie pani życzy? - Tak, jest coś jeszcze. – Zerka na mnie i przyciąga wzrokiem. Nachylam się nad jej twarzą i całuję ponownie, tym razem lekko, zwierając usta z jej wargami, tylko po to, żeby poczuć trochę jej smaku. – Dobra, jedzmy, bo ostygną jajka i tosty, a wyglądają smakowicie. – Oblizuje się, a ja śmieję się w duchu z jej nieco dziecinnej radości. Kto by pomyślał? Ostra Jagoda, sucz, jak pewnie określiliby ją niektórzy osobnicy gatunku męskiego, potrafi być taka... niewinna? Tak. - No dobrze – Nieco ponad dwadzieścia minut później jest po śniadaniu. Wstawiam talerze do zmywarki i siadam naprzeciw niej przy stole – porozmawiamy? - Tak. – Od kilku minut jest poważna, zdając sobie sprawę, że żarty się skończyły i... pewnie przyjdzie na nie jeszcze odpowiedni moment. - To, co stało się wczoraj... – Zawieszam na chwilę głos. Zielone oczy patrzą na mnie pytająco, z ufnością, nutą niepewności i falami zalewającego mnie uczucia, o którym myślałem w trakcie przygotowania śniadania. – Na początku miałem cię ...
... przeprosić, ale uznałem, że nie ma co przepraszać za coś, czego chciałem. Chcieliśmy oboje. – Poprawiam się po chwili i milknę. – Wiesz, kiedy przeprowadziłem się do ciebie, powiedziałem sobie, że pomieszkam z tobą chwilę i znajdę sobie coś własnego. Ta chwila przeciągnęła się do dwóch miesięcy, a mnie jest z tobą dobrze. Bardzo dobrze. – Uśmiecha się do mnie, niepewna tego, co powiem za chwilę. - Ostatnio zastanawiałem się, czy to już czas na to, żeby zdjąć kir żałobny. I... – Urywam ponownie wpatrując się w nią intensywnie – wczorajsze popołudnie i wieczór to coś, co narastało we mnie od bardzo dawna. Nie mówię o pożądaniu i fizycznym pociągu, tylko o czymś więcej. – Moja dłoń nakrywa leżącą na stole jej dłoń. Jest chłodna, chyba z nerwów. – Kochałem się z tobą, nie uprawiałem seksu. - Bartek, ja... – Uciszam ją gestem dłoni. - Chciałbym dokończyć. – Wstaję, a ona za mną. Wpatrujemy się w siebie intensywnymi spojrzeniami. – Nie wiem, czy to, co do ciebie czuję to jest już miłość, ale jeśli nie, to jestem bardzo bliski zakochania się w tobie. Jeśli jesteś w stanie zaakceptować to, że jeszcze jakiś czas będzie unosił się nad nami duch Marty i chcesz dać nam szansę, to … – Oddycham ciężko i powoli – Kochaj się ze mną, teraz. I zostań moją kobietą. Obiecuję, że zrobię wszystko, żebyś czuła się ze mną szczęśliwa. A chyba odwzajemniasz to, co do ciebie czuję, prawda? Patrzy mi w oczy długo, kilkanaście sekund, nie mówiąc nic. Zbliża powoli twarz do mojej i całuje mnie ...