-
Księgarnia (II)
Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord
... chwilę nastąpi koniec i pokryję te wspaniałe, dwie krągłe i kształtne cuda bielą spermy. Kiedy jestem już tuż, tuż, jej usta jeszcze raz chwytają go, łapczywie i mocno, jakby dając do zrozumienia, że wystarczy już tej zabawy i czas na konkrety. Głośny jęk wydobywa się głęboko z mojej przepony, zaciskam się cały, zamykam oczy i dochodzę. Szczytuję bezgłośnie, kiedy jestem blisko uwolnienia otwieram oczy, kieruję się na biust i zaczynam strzelać. Raz, dwa, trzy, cztery. I jeszcze pięć. - O Boże – Oddycham ciężko, wcierając spermę główką w skórę piersi – Nogi tak mi drżą, że ledwo jestem w stanie stać. - Masz ochotę na drzemkę? – Jagoda wstaje z kolan, wcierając nasienie w skórę i całuje mnie, powoli i mocno – Zmęczyłam się, jestem najedzona. Przespałabym się tak z pół godzinki. Co ty na to? - No w sumie – Zastanawiam się chwilę – czemu nie? Jest sobota, nie mamy nic do zrobienia, sprzątnąć możemy później. - No to chodź. – Bierze mnie za rękę, zostawiając mokry ślad spermy na nadgarstku – Mam ochotę się poprzytulać. I czuć twoje ciepło. – Kładzie się na łóżku w sypialni, tyłem do mnie i wyczekująco wypina pupę. Wtulam się w nią, na łyżeczki i chwilę później, zmęczony i lekki po seksie zasypiam. No i stało się. To nie mogło inaczej się skończyć, a ja sam nie broniłem się. Marta nie żyje, opłakiwałem ją dość długo, nadal ją kocham i tęsknię za nią. Może to zabrzmi brutalnie, ale życie toczy się dalej, a jestem świadomy tego, że ona nie chciałaby, żebym do ...
... końca mojej egzystencji na tym pieprzonym, smutnym padole był sam, jak kołek. A Jagoda, mimo, że ma swoje napady wściekłości i czasem nie jestem w stanie zrozumieć ich powodów jest wspaniałą kobietą. I chcę z nią po prostu być. Spędzać czas, śmiać się, kochać. I już. - Cześć. – Pojawiam się w pracy, sielskim nastroju. Spokojny, wyluzowany i zrelaksowany. Dwa, szalone tygodnie z Jagodą, upłynęły jak z bicza trzasł. – Coś ciekawego działo się, kiedy mnie nie było? - Poza faktem, że będziemy mieli nową dyrektor do spraw Public Relations? Nic. – Agata, czterdziestoletnia matka trójki rozbrykanych chłopaków i jednocześnie rozwódka nie podnosi głowy zza monitora – Zrobiłam kawę, jeśli masz ochotę, częstuj się. - Co to za nowa dyrektor? Przecież nie mieliśmy do tej pory nikogo odpowiedzialnego za PR? – Nalewam kawę do kubka i przypadkowo ocierając się kroczem o biurko syczę cicho. Jagoda zajmowała się mną, ekhm, dość intensywnie przez ostatnie dni razem, tak jak ją. Czuję lekki ból przy siadaniu, zresztą ona śmiała się, że będzie musiała grać na stojąco, bo w pozycji siedzącej jej cipka promieniuje bólem. - No nie mieliśmy, ale dyrekcja w Niemczech doszła do wniosku, że jesteśmy na tyle dużym oddziałem, że potrzebujemy kogoś do rozmowy z prasą, i tak dalej. Szczerze? – Wstaje zza biurka, unosząc korpulentną sylwetkę i podchodzi do dzbanka z kawą. – Mam to gdzieś. Nas to i tak nie dotyczy, więc szanowna pani derektor – przedrzeźnia nazwę stanowiska – będzie widywać się ...