1. Księgarnia (II)


    Data: 29.12.2023, Kategorie: koleżanka, bez zdrady, prawdziwa miłość, tym razem nikogo nie ukatrupię, Autor: XXX_Lord

    ... spodem buta o końcówkę klamki, próbując nacisnąć ją, bez ześlizgnięcia się nogi na podłogę.
    
    Muszę się spieszyć, kiedy ona obudzi się przestanie być miło. Zwłaszcza, że ma pistolet.
    
    Po około półminutowej walce udaje mi się otworzyć drzwi. Całe szczęście, że nie ma progu, więc bez problemu przejeżdżam przez nie, drobiąc stopami jak gejsza.
    
    Alarm przeciwpożarowy!
    
    Kurwa, jest na takiej wysokości, że nie dosięgnę go nogą! Kurwa!
    
    Jedyne rozwiązanie to...
    
    Rozmyślania przerywa mi jęk budzącej się Agnieszki. Próbuję oswobodzić prawą dłoń, która jest związana nieco lżej i udaje mi się nieco poluźnić więzy.
    
    - Ty skurwysynu! – Słyszę syk i szybkie kroki za sobą. Nerwowo szamoczę dłoń, próbując wydostać ją z pułapki, co wreszcie udaje mi się i mimo, że czynność trwa zaledwie około pięciu sekund, mnie wydaje się, jakby to była wieczność.
    
    Unoszę dłoń, powoli, wyraźnie widząc na niej czerwone ślady po kablu.
    
    Biorę zamach.
    
    Uderzam ciosem "na młotek".
    
    Szyba pęka, a ja naciskam szybko palcem przycisk. Krańcem świadomości dociera do mnie wycie syreny alarmowej.
    
    "Udało mi się" – w głowie rozlega się triumfujący okrzyk, po czym tracę przytomność.
    
    --
    
    Boże, koszmarnie się czuję. Nie dość, że pogoda jest pod psem, leje i jest koszmarnie zimno, to jeszcze fasolka we mnie, mój maluszek, daje o sobie znać. Rzygam od rana jak kot, wszystko, co przyjmę oprócz wody ląduje w sedesie. W dodatku mam podły nastrój i nie chce mi się z nikim rozmawiać.
    
    Nawet z ...
    ... Bartkiem.
    
    W południe mój stan uspokoją się na tyle, że jestem w stanie zjeść ryż z jogurtem naturalnym. A potem spać.
    
    Budzi mnie dzwonek do drzwi.
    
    Otwieram oczy, oszołomiona. Jest ciemno, spałam dobre pięć godzin.
    
    Człapię powoli w kierunku drzwi, ziewając i rozcierając oczy. Wyglądam przez wizjer.
    
    Naprzeciw stoi kobieta, której twarz jest zasłonięta kręconą burzą blond włosów.
    
    - Kogo pani szuka? – Ziewanie przeciągle, zaczyna burczeć mi w brzuchu. To dobry znak, w końcu coś zjem.
    
    - Jestem sąsiadką z piątego piętra, tylko pani jest w najbliższych mieszkaniach, a potrzebuję pożyczyć cukier waniliowy.
    
    Nie przypominam sobie, żeby piętro niżej mieszkała jakaś blondyna, ale może nie zauważyłam? Ostatnio zajmuję się głównie Bartkiem. I śpię.
    
    Otwieram powoli zasuwę, przekręcam zamek.
    
    Bach.
    
    Moja głowa eksploduje bólem, od uderzenia drzwiami, upadam na tyłek, oślepiona i zszokowana nagłym atakiem. Słyszę szczęk zasuwy i czuję obecność obcego. Ostatnio mój węch wyostrzył się znacząco, więc zapach, docierający do moich nozdrzy, wydaje się być znajomy. Otwieram powoli oczy. Oślepiające światło w przedpokoju i błyski przed oczami, początkowo uniemożliwiają mi zlokalizowanie intruza.
    
    - Otwórz oczy. – Nieznajomy, damski głos przemawia do mnie cicho, prawie szeptem. Mrugam powiekami i po chwili dociera do mnie, co widzę.
    
    Nade mną stoi około trzydziestoletnia blondynka, z zakrwawioną twarzą, najprawdopodobniej złamanym nosem. Uśmiechająca się dziko, z błyskiem w ...
«12...383940...»