-
Niebezpieczne cięcie - rozdział 15
Data: 31.12.2023, Autor: FourGenesis
... przeze mnie koszyk zniechęconym spojrzeniem. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, „gazetkowa” wskazała na mnie ruchem głowy i opryskliwie rzuciła: – Sprawdź mi go. Po tych słowach przekazałam koszyczek „stetoskopce”, a ta, bez ceregieli ujęła maleńkie ciałko i podniosła jak kawał mięsa do góry. Trzymając psiaka pod przednimi łapami przyłożyła przyrząd do jego brzuszka. Sekundę później powiedziała: – To będzie osiemdziesiąt złotych. Krew we mnie zawrzała. Złość i smutek biły się o pierwsze miejsce na podium. Nie zdziwiło mnie wcale kto wygrał: – Zapłacę później, proszę tylko go teraz ratować – warknęłam i ani mi się śniło ustąpić. – Nigdzie się stąd nie wybieram, więc na pewno zapłacę. „Dziumdzia” popatrzyła na mnie nieco zaskoczona. Po chwili totalnej „zawieszki” rzuciła: – Osiemdziesiąt złotych to najniższa opłata za zbiorową kremację zwłok. Truchło waży mniej niż kilogram, ale widełki są od zera do pięciu kilo. Czyli proszę uiścić osiem dyszek. Wtedy dopiero do mnie dotarło, że Odie nie żyje. Trzęsącymi się dłońmi wyjęłam z portfela pieniądze i rzuciłam wprost na omawiane wcześniej pisemko. Szybko podałam swoje dane osobowe i miejsce zamieszkania. Nawet nie zaczekałam na potwierdzenie, że babsztyle to sobie gdzieś zanotowały. Dzierżąc wiklinowy pałąk w zaciśniętej do białości dłoni wybiegłam na dwór. Będąc już na podjeździe, rzuciłam koszykiem o pobliskie drzewo. Wydałam z siebie rozpaczliwy krzyk i upadłam na kolana. Nie minęła sekunda, a osunęłam się bezwładnie na błotnistą ziemię. Chłód nigdy nie był tak bardzo przejmujący.