-
Pociąg (I)
Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka
Gdy rozsunęły się drzwi przedziału, pojawiła się w nich śliczna kobieca buzia z falowanymi blond włosami. Uśmiechnęła się szeroko. - Czy znajdzie się tu wolne miejsce? - Jej delikatny głosik charakteryzował się miłą dla ucha barwą. - Tak, tak... - Znad gazety uniósł wzrok grubszy mężczyzna w okularach, pod pięćdziesiątkę. Do przedziału wdarł się zapach porządnych i bardzo kobiecych perfum, które roztaczała kobieta. Jej dopasowany grafitowy żakiecik uwypuklał jednocześnie wąską talię i dość pokaźny biust. Jednak największą uwagę podróżujących mężczyzn przykuła czarna, skórzana minispódniczka, kończąca się kilkanaście centymetrów powyżej kolan, oraz również czarne, kozaczki, na wysokim obcasie i również z wysokimi cholewkami. Między spódnicą a butami silnie kontrastował jasny obszar nóg w cielistych, lśniących nylonach. Marta, gdyż tak miała na imię nauczycielka historii, która dosiadła się w przedziale, ulokowała się na wprost dwóch młodzieńców, na oko studentów pierwszych lat studiów, a może dopiero maturzystów? Historyczka uwielbiała czuć na sobie wzrok mężczyzn, zwłaszcza pożądliwy wzrok... I teraz to czuła. Zarówno obu chłopców, jak i podtatusiałego pana, na oko urzędnika. Możliwe, że dlatego lubiła różnice wieku, gdyż najbardziej zwykle interesowali się nią, bądź starsi panowie, dla których mogła być nie lada gratką, jak i młodzi chłopcy, tuż przed dwudziestym rokiem życia, najczęściej jeszcze nieśmiali, ale za to już z rozbuchanymi męskimi ...
... potrzebami. Zanim usiadła, mężczyzna w okularach pomógł włożyć walizkę Marty na półkę. W podzięce uśmiechnęła się szeroko, pokazując dwa rzędy śnieżnobiałych zębów. - Prawdziwy z pana dżentelmen! - Uwielbiała komplementować mężczyzn ponad miarę, wiedziała, że sprawia im w ten sposób niemałą przyjemność. - Podziwiam kulturalnych i obytych mężczyzn, którzy potrafią się zachować i pomóc kobiecie... Obserwowała, jak urzędas kraśnieje z dumy, ale też wydało jej się, jakby młodzi chłopcy popatrzyli na niego z zazdrością. Marta przesunęła walizkę odrobinę w bok, w tym celu wypięła się trochę, z pełną świadomością, że dzięki obcisłości spódniczki prezentuje mężczyznom swoją pupę w pełnej krasie. "No może ten mój tyłek jest nieco za duży... ale i tak niewątpliwie zgrabny... Zapewne oba te przymioty działają na was panowie... Może nawet któryś z was wizualizuje sobie obrazek, że na tym moim kuperku lądują siarczyste klapsy...?" Gdy ulokowała pupę na siedzeniu, nadal kontynuowała spektakl. Najpierw eleganckim ruchem założyła nogę na nogę, w pełni zdając sobie sprawę, że wówczas spódniczka podsuwa się nieco do góry i mężczyźni mają niezgorszą perspektywę na większy obszar jej nóg, a także na całkiem kuszący ich układ. "Co chłoptasie? Podobają wam się chyba moje nóżki... tak się na nie gapicie, jakbyście chcieli je zjeść! A co! Zgrabne mam i długie! Niejeden z was huncwoty, mi to prawił." Po czym, delikatnie, jak na prawdziwą damę przystało, opuszkami palców ...