1. Pociąg (I)


    Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka

    ... układała spódnicę, jakby ta miała się wcześniej pomarszczyć. Udawała, że niby obciąga ją w dół, jakby chciała część ud zakryć przed wzrokiem mężczyzn, lecz tak naprawdę zadbała o to, by nie pogorszyć im widoku.
    
    Chłopcy z naprzeciwka wodzili maślanym wzrokiem, ten na wprost niej, niższy i jakby nieśmielszy dostał jakiejś czkawki, jego sąsiad głośno przełykał ślinę.
    
    Starszy mężczyzna udawał, że czyta gazetę, ale kiepsko udawał. Widać było wyraźnie, że cały czas skupiony jest na nowej towarzyszce podróży, a zwłaszcza na jej kolanach.
    
    Marta odczuwała przyjemność, zadowolenie z siebie. Uwaga mężczyzn zaspakajała jej potrzebę bycia podziwianą, admirowaną. Najbardziej jednak ekscytowała ją świadomość, że podnieca rodzaj samczy.
    
    Dlatego sięgała po kolejne środki damskiej kokieterii.
    
    Najpierw bawiła się swymi lokami, niby nieświadomie zakręcając je wokół palca. Wzrok współtowarzyszy nie opuszczał jej, nawet na chwilę.
    
    Wreszcie sięgnęła po kolejny kobiecy oręż z arsenału kuszenia. Wyjęła pomadkę i lusterko z torebki, po czym zaczęła poprawiać szminkę na ustach.
    
    Ale jak ona to robiła! Wodziła starannie, zmysłowymi ruchami pomadką po swych pełnych dużych ustach. Robiła różne miny, zwiększające skupienie mężczyzn, lecz prawdziwą kwintesencją było wykonanie przez nią "dzióbka".
    
    "Co łapserdaki... gapicie się na biedną kobietkę? Chyba to ułożenie moich warg, z czymś nieprzyzwoitym wam się kojarzy? Nieprawdaż? Nie chcielibyście tak mieć moich usteczek do swojej ...
    ... dyspozycji???"
    
    Patrzyła na urzędnika i studentów.
    
    "Kurcze... jakby tu ich zagadać? Ciekawe, kim są? Gdzie jadą...?
    
    To, że wpadłam im w oko, to pewne... To, że mieliby na mnie chrapkę... to też... Kiedy wywijałam ustami podczas malowania ich, ten wyższy z chłopców, miałam wrażenie, jakby sobie wyobrażał, że biorę mu do ust... - czyli - jak to mówią w gwarze gówniarzerii - turlać dropsa..."
    
    Mariusz i Grzesiek przedwczoraj oficjalnie dowiedzieli się, że obaj zostali studentami wymarzonej przez nich Politechniki Rzeszowskiej. Wprawdzie rok akademicki dopiero za kilka miesięcy, ale młodzieńcy postanowili rozglądnąć się za stancją dla obojgu. Dokładnie pięć minut temu z młodzieńczą furią wpakowali się, do prawie pustego przedziałum w którym jedyne miejsce zajmował "starszy" pan przy oknie. Jakoże byli od kilku miesięcy pełnoletni zapobiegawczo do plecaka włożyli cztery buteli z piwem.
    
    Ledwo zdązyli zamoczyć usta w piwie, kiedy drzwi przedziału lekkpo sie poruszyły. Chłopcy odruchowo odwrócili się, myśląc, że to konduktor i w tej samej sekundzie złocisty płyn przestał być dla nich ważny.
    
    "Może tak zagadam... nic mądrego nie przychodzi mi do głowy..."
    
    - Panowie może wiedzą... czy pociąg zwykle przyjeżdża na czas? Mam na styk seminarium i bardzo nie chciałabym się spóźnić.
    
    Mówiąc to, uśmiechała się i łopotała rzęsami.
    
    Punktualnoś pociągu była ostatnią rzeczą o której myśleli Mariusz i Grzesiek. Elegancki zapach, figura oraz staranny ubiór Marty sprawił, że swoje ...
«1234...17»