1. Pociąg (I)


    Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka

    ... oczy skierować mogli tylko na idealny tyłeczek Marty otulony elegancką skórzaną spódniczką. z sekundowego krępującego milczenia wybawił ich nagle głos dochodzący znad gazety.
    
    - W Rzeszowie zwykle jest około czterech minut opóźnienia w stosunku do rozkładu, ale to nic wielkiego. - Wreszcie włączył się do całego przedstawienia Tadeusz wraz z charakterystycznym urzędniczym spokojem rozwiał wątpliwości Marty.
    
    - Dziękuję za informację - nadal uśmiechała się - domyślam się, że jest pan perfekcjonistą... Czy trafiłam? To zawodowa cecha może?
    
    - Zgadła pani - Tadeusz lekko ironicznie się uśmiechnął do Marty lokując na sekunde swój wzrok na biuście Marty - prawie trzydzieści lat doświadczenia w państwowym Urzędzie Miar i Wag robi swoje - dodał, żeby kilka sekund dłużej wpatrywać się w biust naszej bohaterki.
    
    - Ojej! Doświadczenie godne podziwu! - Marta silnie zaintonowała ten podziw. - To ja mam zaledwie kilka lat stażu nauczycielki...
    
    Dostrzegając wzrok mężczyzny na biuście, historyczka poczuła się dumna, wypięła go jeszcze bardziej.
    
    Po czym wstała i mówiąc:
    
    - Ależ tu ciepło...
    
    Zdjęła żakiet.
    
    "Teraz gdy w samej bluzeczce, dopiero będziecie się mogli panowie pogapić na moje cycki... Choć, czy ta bluzeczka nie jest zbyt cienka i niemal prześwitująca?! Ach... no i dobrze... może dostrzegą, że mam śliczny, koronkowy stanik... No i jeszcze lepiej poznają kształt mojego biustu... a przecież pokaźnego i zgrabnego..."
    
    "No i muszę ich ciągnąć za język... sami nic ...
    ... od siebie nie powiedzą... a może to moja wina? Może to dlatego, że ich zdeprymowałam? Zdejmując żakiet, a tym samym epatując biustem... Hmmm..."
    
    - Panowie, to na pewno studenci? - Zagaiła wreszcie Marta siedzących na wprost.
    
    - Tak. - Wydusił z siebie wyższy i odważniejszy. - Na polibudzie... pierwszy rok... - dodał ciszej.
    
    - Zazdroszczę wam! Najpiękniejsze lata życia! - uśmiechnęła się.
    
    "Na pierwszym roku studiów... ależ byłam nieśmiała... gdy na studenckiej dyskotece chłopak położył ręce na mojej pupie... myślałam, że zwariuję...
    
    A potem, na weselu sąsiadki, jakiś podpity, starszy jegomość złapał mnie za cycek! Myślałam, że umrę ze wstydu!
    
    Ciekawe, jakie wy chłoptasie macie doświadczenia...?"
    
    Tadeusz w końcu spróbował zagadać Martę.
    
    - A pani, to na jakie seminarium jedzie, do księży?
    
    - Nie... - uśmiechnęła się.
    
    - No bo już pomyślałem sobie, że taka ładna paniusia, to by tych księżulków... alumnów, czy jak im tam, mocno na pokuszenie wodziła! Ha ha!
    
    Martę ucieszył ten komplement. Odruchowo jedną dłonią pogładziła spódniczkę, a drugą bluzkę na biuście.
    
    - Ja? Ależ ja skromna dziewczyna jestem... - Wyrażając udane zdziwienie i niemal na zawołanie czerwieniąc się, dodała prowokacyjnie: - Cóż takiego mogłoby wodzić seminarzystów na pokuszenie?
    
    - Ano jak to?! Taka zgrabna i elegancka damulka. Seksowna spódniczka, zgrabne nóżki…
    
    - Ojej… ojej… dziękuję za miłe komplementy… - Płoniła się historyczka.
    
    - A co, nieprawdę mówię? Chłopaki, chyba ...
«1234...17»