-
Pociąg (I)
Data: 10.01.2024, Kategorie: pociąg, pończochy, studenci, rozkazy, Autor: historyczka
... przypadkiem nie spotka go w spodniach mokra niespodzianka. - Był też Maks. Maksymalista, jak o sobie mówił... "Wariat na punkcie robienia loda! Ciągle tego ode mnie chciał! Wręcz nieustannie miałam go w ustach... Bez przerwy musiałam mu ssać! Wszędzie! I w parku... i w aucie... nawet w kiblu restauracji... Do tego przeważnie żądał, żebym wtedy klęczała... Do tego, musiałam połykać jego spermę." - Paniusiu, co tak tylko jedno zdanie. Powiedz co więcej! - Co tu mówić... Był agentem ubezpieczeniowym. Brunet, starszy dwa lata ode mnie. Chodzilśmy na spacery po parku, do restauracji... - No dobra. To na kolanka do Grzesia. - Urzędnik wydawał dyspozycje niczym kapitan na okręcie. - To o kim ciekawym nam teraz powie panienka Marta? Nauczycielka przesiadła się na kolana sąsiada. Ten student nie pozwolił jej jednak siedzieć na brzegu... Wciągnął ją głębiej, gdzyż chciał mocniej poczuć jej pupę, a może chciał żeby kobieta wyczuła jego twardy wzwód? Osiągnął jedno i drugie. Historyczka speszyła się. "Armatka mu się podniosła! Jakby szukała na górze celu do strzału! Powiercę mu się tyłeczkiem..." - Laluniu... czekamy na kolejną powiastkę! - Urzędas pilnował porządku. - No dobrze... Adam. Szpakowaty. Stateczny pan mecenas, prowadzący kancelarię wyłącznie dla wielkigo biznesu. Choć sam - bardzo, bardzo niski... Może byłam dla niego jedynie zwykłą, ...
... szarą nauczycielką... "Którą jednak uwielbiał srodze bolcować... Taki knypel, a pałkę posiadał niemałą... A do tego chyba miał magiczną siłę powstrzymywania się od wytrysku. Grzmocił mnie całe noce! Aż traciłam siłę, by jęczeć... Na drugi dzień, z trudem szłam do pracy..." - Jak to bardzo mały?! Chyba nie o głowę? - Dopytywał się Tadzio, konstatując, że kobieta jest dość wysoka. - Cóż... niższy nawet więcej niż o głowę, a już gdy założyłam szpilki na wysokim obcasie, a takowe uwielbiam, kontrast się powiekszał. Kiedyś założyłam takie, gdy wybraliśmy się do opery. Chyba nie czuł się zbyt komfortowo. "Za to przez całą przerwę nie wypuścił mnie z toalety. Właśnie taką, w wytwornej, wieczorowej sukni, dmuchał mnie tam, jak wariat. I wtedy akurat się spuścił. Czułam to w drugiej części sztuki na nogach..." Grzegorz trzymał historyczkę mocno za biodra, jednak musiał ją, ku wielkiemu ubolewaniu puścić, gdy przyszła kolej urzędnika. Tadzio zacierał ręce i cieszył się jak sztubak, gdy nauczycielka lokowała swój kuperek na jego kolanach. Przygotował się wcześniej i dyskretnie rozpiął rozporek. Wzorem poprzednika, nie pozwolił Marcie przysiąść na kolanach, ale wciągnął ją głęboko. Do końca. Zrobił to tak sprytnie, że podciągnął kobiecie spódnicę. Historyczka, mocno speszona, szybko poprawiła przednią część miniówki, lecz tylniej - nie była w stanie.