1. S jak Sierpce


    Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black

    ... knujecie.
    
    – To już nieaktualne – rzuca nieco smutnym głosem.
    
    – Co masz na myśli? – jej źrenice zwężają się, mięśnie się napinają.
    
    – Trzymaj – gospodarz rzuca jej ubrania, te, które z niej wcześniej zdjęli. Łachy padają miękko w jej nogach. – To twoje, a to – rzuca jeszcze jedną reklamówkę – masz ode mnie.
    
    Oboje milczą, mierząc się wzrokiem. Wacław sięga po klucz. Chwilę obraca go w dłoni. Nie dlatego, że się waha, ale dlatego, że chce pobyć z nią jak najdłużej. Wreszcie podchodzi do kobiety, pochyla się przy jej prawej ręce i rozpina kłódkę. W piwnicy wciąż panuje cisza.
    
    – Muszę iść na pogrzeb, a ty musisz iść... – mobilizuje wszystkie siły, żeby głos mu się nie załamał – za swoimi sprawami.
    
    – Co ty kombinujesz, kmiotku?
    
    – Trzymaj – w uwolnioną dłoń wkłada jej klucz. – Idź z Bogiem.
    
    Wacław odwraca szybko głowę. Nie chce, żeby kobieta widziała jego lśniące oczy. Coś ściska go za serce, bierze go taka żałość, że ledwie zamyka za sobą właz, płacze jak małe dziecko i nie może przestać. Opanowuje się dopiero na zewnątrz. W końcu idzie na pogrzeb, nikt nie będzie się dziwił, że ma napuchnięte i zaczerwienione oczy.
    
    *
    
    – Co tu się działo? – Rysiek rozgląda się po pokoju. – Czemu różaniec leży na ziemi, a święty obrazek jest potrzaskany w trzy dupy?
    
    – Lepiej nie pytaj – Genek stoi w progu, za nic nie może się zdecydować, żeby wejść do sypialni.
    
    – Coś ty taki blady, co? Oczy masz sine i podkrążone jakbyś miał zatwardzenie – Wiesiek przygląda się ...
    ... koledze podejrzliwie – działo się, co złego?
    
    – Trochę się działo – przyznaje wreszcie Genek.
    
    Mężczyźni wymieniają ze sobą spojrzenia.
    
    – Trochę, czyli, co? – Rysiek obchodzi trumnę dookoła.
    
    – Modlilim się tu z Anką i wtedy ona się przejęzyczyła. Zamiast zdrowaś Maryjo, wyszło jej zmoraś Maryjo...
    
    – To zły znak – zauważa Wiesiek.
    
    – Też, żem jej tak powiedział, a potem Tereska cisła różańcem o ziemię, obrazek zleciał ze ściany... no i my uciekli.
    
    – Ksiądz idzie, lepiej miejmy to już za sobą – Wiesiek schyla się po różaniec i ostrożnie kładzie go na dłonie nieboszczki, tak żeby jej nie dotknąć.
    
    – Niech będzie pochwalony – ksiądz wchodzi do pokoju.
    
    – Na wieki wieków, amen – odpowiadają chórem.
    
    Duchowny ma na sobie długą do kostek pelerynę zapiętą na klamrę pod samą szyją. Jego buty stukają o podłogę, kiedy podchodzi do trumny. Zaraz za nim wchodzi Wacław. Koledzy patrzą na niego zaskoczeni. Nikt nie przypuszczał, że tak się wzruszy śmiercią Tereski. Kleryk przygląda się wszystkim po kolei, ostatecznie zawieszając wzrok na różańcu.
    
    – Dlaczego zmarła nie ma różańca wplecionego w palce?
    
    Rozgląda się po zebranych, ale wszyscy milczą, więc po dłuższej chwili sam łapie różaniec i pochyla się nad nieboszczką. Genek już otwiera usta, żeby go ostrzec, ale Wiesiek powstrzymuje kolegę, dając mu oczami do zrozumienia, żeby zostawił sprawy takimi, jakie są. Co ma być, to będzie. Tymczasem wikary bierze różaniec i próbuje włożyć go w palce zmarłej. O dziwo, jej ...
«12...333435...39»