-
S jak Sierpce
Data: 24.01.2024, Kategorie: wieś, zmora, synowa, Autor: Man in black
... decyzję. – Dam ci trzy w cenie dwóch, ale w tym tygodniu już się po alkohol nie pojawisz. – Teraz, toś mie ćwieka w głowę wbiła. – Szybciej, nie mam czasu. Decyduj. Leon rozgląda się po sklepie jakby w poszukiwaniu innych klientów. Ponieważ nikogo nie widzi, zerka na sklepową, a potem na trzy wina. Waży coś w myślach. Widać, że jest skupiony, choć nie może podjąć decyzji. – Niech będzie, moja krzywda. – Krzywda, to ci się dopiero stanie, jak się dowiem, żeś szturchnął Lidkę. * W stodole jest zimno. Genek pochyla się nad silnikiem traktora. Z ust wydostaje mu się para. Palce ma zgrabiałe od mrozu. Praktycznie już ich nie czuje. Na szczęście zostały tylko dwie śruby i będzie po sprawie. Niespodziewanie do stodoły wchodzi synowa. – Teściu, a co wy tam tak grzebiecie, co? – Kończę, a co jest? Pali się gdzie? – Obiad zaraz będzie, a wy nic ino coś dłubiecie przy tym traktorku. – Ano przy traktorku dłubę, a gdzie mam dłubać, hę? – Ja bym teściowi powiedziała, ale się wstydzę – dziewczyna śmieje się i robi się lekko czerwona. – Ty mie lepiej powiedz, co tam mój synek porabia. Odzywał się ostatnio? – mężczyzna pochyla się i dokręca ostatnią śrubę. – Coś tam budują, wykańczają czy coś takiego. Może za miesiąc, półtorej przyjedzie na parę dni. – No dobra, moje dziecko – mężczyzna wyciera usmarowane dłonie w szmatę. – Starczy tego – odkłada klucze na miejsce. – A widział teściu, kiedy dziecko z takimi wymionami? – Dziewczyna potrząsa ...
... swoim dużym biustem. – Bo jak wezmę kija – Genek rozgląda się po stodole i łapie za stylisko starej siekiery – a przetrzepię dupsko, to... Dziewczyna ucieka i śmieje się w głos. Mężczyzna słyszy, jak śnieg skrzypi jej pod nogami. Zamyka stodołę i zamyśla się nad życiem młodych. No bo, co to za życie? Antek, jego syn, ma dziewiętnaście lat i już musi jeździć po świecie za groszem. Anka, synowa, dwudziestolatka kręci się po obejściu samopas. Dzieciaka nie zmajstrowali, bo i jak, skoro Antek całymi miesiącami za domem? Genek ma już pięćdziesiąt lat i nie ma nic przeciwko, żeby bawić wnuki. * Po południu Gabrysia postanawia pójść do starego młyna. Nie, żeby wierzyła w cuda, ale od lat cierpi na astmę. Miała już kilka silnych ataków. Po prostu pójdzie, zajrzy, rozezna się w sytuacji. Przecież, to nic złego. Tylko Wiesiek nie może nic wiedzieć. Wyśmiewałby się z niej do Wielkiejnocy. Ubiera się ciepło i rusza. Sierpce to urokliwe miejsce. Podobno miliony lat temu, było tu ciepłe morze. Teraz ziemia jest pofałdowana, przypomina łagodne fale spokojnego oceanu. Normalnie droga do Kopydłowego lasu zajmuje jej dwadzieścia minut, jednak w śniegu idzie się dłużej. Po czterdziestu minutach dociera na miejsce. Niebo staje się coraz bardziej szare. W polu zauważa śnieżne wiry. Wiatr hula tutaj niczym nieskrępowany. Młyn jest zbudowany z kamienia. Parterowy budynek ma połatany dach, a z tyłu wciąż znajdują się resztki koła, które niegdyś napędzane płynącą obok rzeką, wprawiało w ...